Nie chodzi wyłącznie o specjalistów ESG. Coraz większym wyzwaniem staje się znalezienie osób, które rozumieją nowe regulacje, potrafią pracować z danymi, wdrażać technologie oraz łączyć wiedzę techniczną z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Jednocześnie rynek mierzy się z niedoborem elektryków, monterów, spawaczy, techników, operatorów sieci, specjalistów automatyki czy inżynierów energetycznych.

To właśnie brak kompetencji może stać się jednym z najważniejszych ograniczeń transformacji klimatycznej w najbliższych latach.

Największy program inwestycyjny

Transformacja energetyczna często przedstawiana jest jako dyskusja o klimacie, polityce czy regulacjach. W praktyce jest przede wszystkim ogromnym projektem inwestycyjnym.

Budowa odnawialnych źródeł energii, magazynów energii, nowych sieci elektroenergetycznych, modernizacja budynków, rozwój elektromobilności czy cyfryzacja przemysłu wymagają nie tylko kapitału i technologii. Potrzebują również ludzi zdolnych te projekty zaprojektować, wybudować, uruchomić i utrzymać.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) niedobory wykwalifikowanych pracowników są już dziś jedną z głównych barier rozwoju sektora energetycznego. W badaniu obejmującym ponad 700 przedsiębiorstw, organizacji branżowych, związków zawodowych i instytucji edukacyjnych ponad połowa respondentów wskazała problemy rekrutacyjne jako istotne ograniczenie działalności.

Największe deficyty dotyczą zawodów technicznych: elektryków, monterów linii energetycznych, spawaczy, instalatorów, operatorów urządzeń oraz inżynierów.

To ważna obserwacja. Transformacja klimatyczna nie tworzy wyłącznie nowych „zielonych zawodów”. W dużej mierze zwiększa zapotrzebowanie na klasyczne kompetencje techniczne, których brakuje już dziś.

Ważne kwalifikacje

Globalne zatrudnienie w sektorze odnawialnych źródeł energii osiągnęło w 2024 r. rekordowy poziom 16,6 mln osób według danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO). Jednocześnie obie instytucje podkreślają, że dalszy rozwój będzie możliwy wyłącznie przy znaczącym zwiększeniu liczby pracowników posiadających odpowiednie kwalifikacje.

Problem polega na tym, że popyt rośnie szybciej niż podaż.

IEA wskazuje, że w latach 2015– –2022 zapotrzebowanie na pracowników technicznych wzrosło globalnie o 16 proc., podczas gdy liczba absolwentów odpowiednich kierunków zawodowych zwiększyła się jedynie o 9 proc.

Dodatkowo sektor energetyczny starzeje się szybciej niż wiele innych branż. Według szacunków IEA do 2035 r. nawet dwie trzecie nowych rekrutacji będą potrzebne jedynie po to, aby zastąpić pracowników odchodzących na emeryturę. Oznacza to, że walka o kompetencje będzie coraz bardziej intensywna.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie zawodów technicznych. Coraz wyraźniej widać go również w obszarach związanych z regulacjami i zarządzaniem zrównoważonym rozwojem.

Nowe regulacje, nowe umiejętności

Paradoksalnie niedobory kompetencyjne pojawiają się również w obszarach związanych bezpośrednio z regulacjami ESG.

W ostatnich miesiącach wiele uwagi poświęcono zmianom związanym z pakietem Omnibus oraz przesunięciom terminów raportowania. W części organizacji wywołało to przekonanie, że znaczenie ESG będzie maleć. To błędny wniosek.

Niezależnie od zmian dotyczących CSRD przedsiębiorstwa muszą przygotowywać się do kolejnych regulacji obejmujących cały łańcuch wartości. Wśród nich znajdują się m.in. rozporządzenie EUDR dotyczące produktów powiązanych z wylesianiem czy rozporządzenie PPWR w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Coraz większego znaczenia nabierają również wymogi dotyczące ekoprojektowania, gospodarki obiegu zamkniętego, śladu węglowego produktów oraz należytej staranności w łańcuchach dostaw.

Dla wielu przedsiębiorstw będą one oznaczały konieczność budowy nowych procesów pozyskiwania danych, weryfikacji dostawców oraz dokumentowania zgodności produktów. Problematyka EUDR pokazuje, jak szybko pojawiają się nowe obowiązki wymagające specjalistycznej wiedzy i praktycznego doświadczenia.

W praktyce wiele firm dopiero zaczyna budować kompetencje w tych obszarach. Na rynku nadal brakuje specjalistów, którzy rozumieją zarówno regulacje, jak i ich operacyjne przełożenie na procesy zakupowe, logistyczne, produkcyjne czy raportowe.

Coraz częściej poszukiwani są więc nie tylko eksperci ESG, ale również osoby potrafiące łączyć wiedzę regulacyjną, analitykę danych, zarządzanie ryzykiem i technologię.

Gdzie w tym jest AI?

Do tradycyjnej luki kompetencyjnej dochodzi jeszcze jeden element: sztuczna inteligencja. Dotyczy to specjalistów ESG, a także inżynierów, energetyków, analityków czy osób odpowiedzialnych za zarządzanie danymi.

Transformacja klimatyczna coraz silniej opiera się na danych. Dotyczy to zarządzania energią, monitorowania emisji, śledzenia łańcuchów dostaw oraz raportowania czy analiz ryzyk klimatycznych.

W praktyce firmy zaczynają potrzebować pracowników, którzy potrafią wykorzystywać narzędzia AI do automatyzacji procesów, analizy dużych zbiorów danych oraz wspierania decyzji biznesowych.

Powstaje nowy profil kompetencyjny. Specjalista przyszłości nie będzie wyłącznie ekspertem od ESG, energetyki czy compliance. Coraz częściej będzie musiał rozumieć również dane, algorytmy i możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji.

To szczególnie istotne w sytuacji, gdy liczba regulacji rośnie szybciej niż liczba osób posiadających doświadczenie w ich wdrażaniu.

Mniej sloganów, więcej kompetencji

Wyniki „Barometru zawodów” od lat wskazują deficyty w takich profesjach, jak elektrycy, spawacze, operatorzy urządzeń, monterzy instalacji, technicy czy pracownicy budowlani. Problem szczególnie widoczny jest w regionach przemysłowych i obszarach o wysokiej aktywności inwestycyjnej.

Dlatego dyskusja o transformacji klimatycznej powinna znacznie częściej dotyczyć edukacji zawodowej, szkolnictwa technicznego i przekwalifikowania pracowników.

Przez ostatnie lata debata o ESG często koncentrowała się na raportach, wskaźnikach i obowiązkach regulacyjnych. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że o powodzeniu transformacji zdecydują kompetencje.

Nie wystarczy mieć strategii dekarbonizacji. Ktoś musi jeszcze zaprojektować instalację, zmodernizować sieć, wdrożyć system zarządzania energią, policzyć ślad węglowy produktu, przygotować firmę do EUDR czy wykorzystać AI do analizy danych środowiskowych.

Jeżeli Europa, a wraz z nią Polska, nie potraktuje inwestycji w kompetencje równie poważnie jak inwestycji w technologie, największą barierą zielonej transformacji mogą okazać się nie pieniądze ani regulacje, lecz zwyczajny brak ludzi zdolnych ją przeprowadzić.

autor: Przemysław Oczyp dyrektor zarządzający ESG Advisors