Tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 22 listopada 2023 r. (III USKP 60/23).

W komentowanym wyroku Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę kasacyjną odwołującej, która na przestrzeni kilku miesięcy zawarła pięć równoległych stosunków pracy w pełnym wymiarze czasu pracy. Kobieta odbywała aplikację radcowską i była zatrudniona na pełny etat w kancelarii prawniczej, gdzie wykonywała pracę w godzinach 9-17. Posiadała również certyfikat kompetencji zawodowych w transporcie drogowym wymagany dla uzyskania zezwolenia lub licencji uprawniających do wykonywania działalności przewoźnika w transporcie krajowym lub międzynarodowym. Wykorzystując ten fakt odwołująca nawiązała więc równolegle cztery inne stosunki pracy z  firmami spedycyjnymi na stanowisku menedżera do spraw transportu. Prace te miała wykonywać w formie telepracy w miejscu swojego zamieszkania, również w pełnym wymiarze czasu pracy. ZUS zakwestionował fakt podlegania przez nią obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym na podstawie czterech dodatkowych umów o pracę z firmami spedycyjnymi.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Elastyczność w formach zatrudnienia jest ograniczona

Pro

Komentarz eksperta

Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter Stępień Kanclerz | Littler

Zatrudnienie równolegle u kilku pracodawców co do zasady jest możliwe. Co więcej, na mocy ubiegłorocznej nowelizacji kodeksu pracy pracodawca nie może pracownikowi zakazać równoległego zatrudnienia, chyba że podpisze z nim umowę o zakazie konkurencji w trakcie trwania stosunku pracy. Teoretycznie więc pracownik może być zatrudniony u pięciu pracodawców. Problemem może być natomiast wykazanie, że praca na rzecz każdego z nich była rzeczywiście wykonywana zgodnie z treścią zawartej umowy.

Odwołująca pracowała w kancelarii prawniczej na pełnym etacie i jednocześnie odbywała aplikację radcowską, w ramach której uczestniczyła w odbywających się raz w tygodniu zajęciach, przygotowywała się do kolokwiów i egzaminów oraz odbywała obowiązkowe praktyki. W tym samym czasie nawiązała równolegle cztery inne stosunki pracy na stanowisku menedżera do spraw transportu z czterema różnymi spółkami prowadzącymi działalność spedycyjną, które należały i były zarządzane przez osoby z jej bliskiego otoczenia. Działalność transportowa jest działalnością regulowaną, a jednym z wymogów stawianych przez ustawodawcę jest to, aby przynajmniej jedna osoba zarządzająca transportem w firmie posiadała certyfikat kompetencji zawodowych w transporcie drogowym. Zatrudnienie odwołującej umożliwiało więc tym spółkom wykonywanie działalności przewoźnika w świetle obowiązującego prawa.

W czasie formalnego związania umowami o pracę z pięcioma pracodawcami kobieta korzystała z długotrwałego zwolnienia chorobowego m.in. w związku z zajściem w ciążę. W konsekwencji ZUS zakwestionował dodatkowe cztery stosunki pracy odwołującej z firmami spedycyjnymi, stwierdzając, że nie stanowiły one tytułu podlegania obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym, w tym ubezpieczeniu chorobowemu. Dwie z czterech spółek miały siedzibę w Warszawie, a pozostałe dwie na Śląsku. Sąd rozpoznający sprawy dotyczące stosunków zawartych ze spółkami warszawskimi prawomocnie potwierdził, że odwołującą rzeczywiście łączył z nimi stosunek pracy. Z kolei sądy rozpoznające następnie sprawy dotyczące stosunków zawartych ze spółkami śląskimi stwierdziły, że podleganie ubezpieczeniom społecznym wynika z prawdziwego zatrudnienia, a nie z samego faktu zawarcia umowy o pracę. Zdaniem sądu rzeczywistym i jedynym celem podpisania kolejnych umów nie było zatrudnienie odwołującej w ramach stosunków pracy, a jedynie zgłoszenie dodatkowych podstaw objęcia ubezpieczeniami społecznymi i uzyskanie korzyści w postaci wyższych kwot świadczeń z ZUS. W ocenie sądu wykluczone było, by jako aplikant radcowski pozostający w trzech stosunkach pracy na pełnym etacie, czyli pracując 24 godziny na dobę, odwołująca jeszcze dodatkowo faktycznie wykonywała obowiązki pracownicze dla kolejnych dwóch pracodawców, również w pełnym wymiarze czasu pracy. Okoliczność ta nie została wykazana w postępowaniu przed sądem.

SN rozpoznając skargę kasacyjną odwołującej zbadał dwie sporne umowy w kontekście ich pozorności. Zauważył, iż „zakres świadczonej pracy aż u pięciu pracodawców równocześnie w pełnym wymiarze czasu pracy, nawet w systemie zadaniowego czasu pracy oraz w formie zdalnej przeczy zasadom logicznego rozumowania w kontekście możliwości prowadzenia takiego przedsięwzięcia.” Okoliczność ta, a przy tym widoczne

prima facie korzyści po obydwu stronach tych umów (korzyści ubezpieczeniowe odwołującej wobec możliwości wykorzystania jej certyfikatu w działalności przewoźnika przez spółki), zdaniem SN świadczą o pozorności spornych umów.

To rozumowanie SN jest jednak pewnym uproszczeniem. Jeżeli pracodawca akceptuje pracę polegającą na gotowości (nie wymaga zatem pracy przez osiem godzin) i akceptuje, że pracownik w czasie pracy może wykonywać prace dla kogoś innego, to nie można tu mówić o pozorności. Co więcej, taki pracodawca płaci wynagrodzenie i odprowadza z tego tytułu składki na ubezpieczenia. Jeżeli pracodawca zatrudnia kogoś, bo ma jakąś pożądaną cechę, np. rozpoznawalność na rynku czy uprawnienia zawodowe, to wkładem pracownika jest dostarczenie tej cechy, a niekoniecznie praca w rozumieniu tradycyjnym.

Reasumując, pracownik może nawiązać stosunek pracy z dwoma, pięcioma, a nawet dziesięcioma pracodawcami, a tytuły te będą podstawami do objęcia obowiązkowym ubezpieczeniem społecznym, pod warunkiem że praca będzie rzeczywiście świadczona w sposób zgodny z umową. O pozorności można mówić tylko wtedy, gdy praca (lub wkład kwalifikowany przez pracodawcę jako praca) nie jest świadczona w ramach umowy.