Ustawa o kredycie konsumenckim weszła w życie 18 grudnia 2011 r. Pomimo to dopiero obecnie przeżywa swoisty renesans zainteresowania. Wszystko za sprawą gwałtownego wzrostu zainteresowania tak zwaną sankcją kredytu darmowego, która jest uregulowana w tej ustawie. Pomimo że przepisy te obowiązują już niemal 15 lat, to o kwestii tej nie było jeszcze nigdy tak głośno jak obecnie. Do sądów wpływają liczne pozwy przeciwko bankom oparte na sankcji kredytu darmowego.
Horyzontalne działanie dyrektyw
Ustawa o kredycie konsumenckim wprowadza do polskiego porządku prawnego dyrektywę 2008/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającą dyrektywę Rady 87/102/EWG (Dz. Urz. UE L 133 z 22.05.2008, str. 66). Dyrektywy są z zasady aktami prawnymi, które wymagają implementacji, to jest nie stanowią z automatu części porządku prawnego państw członkowskich, a konieczne jest wydanie regulacji krajowych, które wprowadzają je do systemu prawnego. Jedynie na zasadzie wyjątku orzecznictwo europejskie wypracowało koncepcję tzw. horyzontalnego działania dyrektyw. Orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które najczęściej wskazuje się jako przełomowe w kontekście horyzontalnego skutku dyrektyw, jest sprawa C-176/12 – Association de médiation sociale (AMS), to jest wyrok z 15 stycznia 2014 r. Trybunał rozpatrywał, czy jednostka może powołać się na przepisy Karty praw podstawowych UE (konkretnie art. 27 – prawo do informacji i konsultacji pracowników) w sporze z inną jednostką (czyli w relacji horyzontalnej), mimo że dyrektywa 2002/14/WE nie została właściwie wdrożona do prawa krajowego. Uznano, że dyrektywy co do zasady nie mają horyzontalnego skutku, czyli nie mogą być bezpośrednio stosowane między jednostkami. Jeśli przepis dyrektywy odzwierciedla prawo podstawowe zawarte w Karcie praw podstawowych UE, a to prawo ma wystarczającą precyzję i bezwarunkowość – może być stosowane horyzontalnie. W tej konkretnej sprawie Trybunał uznał, że art. 27 Karty wymaga doprecyzowania przez przepisy krajowe lub unijne, więc nie może być samodzielnie stosowany w relacji między jednostkami. Choć TSUE nie przyznał pełnego horyzontalnego skutku dyrektywie w tej sprawie, to orzeczenie otworzyło furtkę do stosowania dyrektyw w relacjach między jednostkami. Można wskazać także inne orzeczenia, które rozwijały tę koncepcję – np. sprawy Mangold (C-144/04) czy Kücükdeveci (C-555/07), gdzie Trybunał posłużył się zasadami ogólnymi prawa UE, by obejść brak horyzontalnego skutku dyrektywy.
Prawo kredytobiorcy
Sankcja kredytu darmowego to w uproszczeniu prawo kredytobiorcy wobec kredytodawcy do spłacania kredytu bez żadnych kosztów w przypadku, gdy umowa kredytu nie zawiera wymaganych ustawą, wyszczególnionych zapisów. Nie jest to pojęcie ustawowe, ale termin z języka prawniczego. Zgodnie z art. 30 ustawy o kredycie konsumenckim umowa kredytu konsumenckiego musi zawierać określone postanowienia. Przykładowo dotyczy to terminu wypłaty kredytu, całkowitej kwoty kredytu (czyli wszystkich środków udostępnionych kredytobiorcy bez uwzględnienia ewentualnie kredytowanych kosztów udzielenia kredytu) czy RRSO (rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania). Na gruncie art. 45 ustawy, w przypadku braku konkretnie wymienionych elementów umowy w nawiązaniu do art. 30, kredytobiorca uprawniony jest do złożenia oświadczenia pisemnego wobec banku, że spłacać będzie kredyt bez żadnych kosztów, czyli zwróci sam kapitał. Jak można się domyślać, banki kwestionują na gruncie konkretnych umów zmaterializowanie się prawa do złożenia tego oświadczenia, co powoduje, że spór trafia bezpośrednio do postępowania sądowego.
W zamierzeniu te ochronne przepisy stały się polem do poszukiwania roszczeń przez wyspecjalizowane kancelarie prawne i odszkodowawcze działające przeciw bankom. Nadzieje na zarobek są bardzo duże, a nierzadko porównuje się sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego do nowych spraw frankowych. W przeciwieństwie jednak do spraw frankowych w przypadku sankcji kredytu darmowego daleko jest jeszcze do utrwalonej linii orzeczniczej; nie można także mówić o negatywnym nastawieniu orzecznictwa w stosunku do banków, tak jak to ma miejsce w sprawach frankowych. Należy się spodziewać, że w przypadku ukształtowania się orzecznictwa na korzyść kredytobiorców skala sporów będzie zdecydowanie poważniejsza.
W orzecznictwie wykrystalizowało się kilka elementów sporów na gruncie umów kredytowych, które są przedmiotem badania pod kątem sankcji kredytu darmowego. Dotyczy to kwestii terminu do złożenia oświadczenia, kredytowania pozaodsetkowych kosztów kredytu (np. prowizji), stosowania tabel opłat i prowizji, które mogą się zmieniać wedle nieścisłych kryteriów, czy wreszcie poprawności opisania procedury spłaty kredytu przed terminem oraz jej wpływu na zwrot pobranych kosztów udzielenia kredytu.
Wykładnia Trybunału
Szereg sądów krajowych wobec wątpliwości interpretacyjnych prawa krajowego, które jednak stanowi implementację przepisów unijnych, zwrócił się o wykładnię do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Najistotniejsze są zapytania o sygnaturach akt C-566/24, C-744/24 i C-831/24. Liczne składy sędziowskie w innych sprawach zawieszają rozpoznanie spraw do czasu udzielenia odpowiedzi na postawione w wymienionych sprawach pytania. Stanowisko takie zaprezentował też Sąd Najwyższy, na którego wokandę trafiły tożsame zagadnienia w sprawie o sygn. akt III CZP 15/25. Na odpowiedzi oczekują także kredytobiorcy – którzy dotychczas raczej przegrywają sprawy w sądach – ale również banki. Strony liczą się z tym, że udzielone odpowiedzi mogą mieć przełomowe znaczenie z punktu widzenia ich wyników finansowych. Istnieją obawy, że będzie to podobny szok jak w przypadku spraw frankowych.
Pierwszy etap tej batalii wydaje się być taktycznym sukcesem strony bankowej. Z wokandy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zniknęła sprawa siedmiu pytań prejudycjalnych zadanych w sprawie sankcji kredytu darmowego przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia. Dotyczy to wspomnianej sprawy C-566/24. Postępowanie w tej sprawie zostało umorzone 5 marca 2026 r. bez odpowiedzi na zadane pytania. Umorzenie nastąpiło z powodu umorzenia postępowania krajowego, z którego pytanie do TSUE „wyszło”. Pozwany bank w tej sprawie doszedł do przekonania, że woli ustąpić i sprawę zakończyć bez przełomowego wyroku, to jest nie dopuścić do jego wydania i nie otworzyć ewentualnej lawiny roszczeń, gdyby wyrok ten był negatywny.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Analiza przebiegu zapytania C-566/24 prowadzi do kilku istotnych wniosków. Po pierwsze, banki po sprawach frankowych traktują już bardzo poważnie ryzyko związane z negatywnym rozstrzygnięciem, starając się w oczywisty sposób do niego nie dopuścić. Jest to manifest braku zaufania do TSUE oraz braku wyobraźni Trybunału dla stabilności polskiego sektora bankowego. Po drugie, postępowania przed TSUE są powolne i niewydolne. Zapytanie skierowano 2 grudnia 2024 r. Postępowanie to, w tak kluczowej sprawie, że nawet polski Sąd Najwyższy zdecydował się zawiesić do czasu rozstrzygnięcia własne postępowanie, trwało zatem znacznie ponad rok bez żadnych decyzji czy istotnych czynności. Po trzecie, umorzenie tego postępowania mimo tak istotnych oczekiwań wobec udzielenia odpowiedzi, z prostej przyczyny proceduralnej, jest po prostu rozczarowujące oraz budzi pewne wątpliwości co do tego, czy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest jednak instytucją zbyt odległą dla spraw krajowych i niedostępną, a interpretacja przepisów unijnych powinna być wyłączną domeną sędziów krajowych, którzy są wystarczająco kompetentni i przygotowani, żeby robić to samodzielnie.
Zawieszone postępowania
W tym momencie najważniejsze pytanie, jakie zadają sobie specjaliści od tych spraw, to: jaki będzie los pozostałych zapytań. Nie jest to pytanie bagatelne, bowiem dziesiątki tysięcy postępowań oczekują jako zawieszone do czasu udzielenia odpowiedzi. Należy raczej się spodziewać, że banki będą starać się umorzyć także te jednostkowe postępowania, by nie ryzykować negatywnego rozstrzygnięcia, co byłoby w pełni zrozumiałe i logiczne. Bezprzedmiotowe zatem staje się zawieszanie obecnie trwających postępowań w licznych sprawach do czasu ich zakończenia jako działanie prowadzące do niepotrzebnej zwłoki w i tak już bardzo powolnych postępowaniach, a w sprawach, w których do zawieszenia doszło, rozważyć należy ich podjęcie. Najwyższa pora, żeby Sąd Najwyższy powrócił do sprawy III CZP 15/25 oraz w dobrze przygotowanym merytorycznie rozstrzygnięciu, w powiększonym składzie, odpowiedział wnikliwie na kluczowe pytania. Obawy budzi jednak fakt obecnej sytuacji kadrowej Sądu Najwyższego, która doprowadziła do zauważalnej w sądach powszechnych degradacji jego dotychczasowego autorytetu – selektywnego uznawania jego rozstrzygnięć z punktu widzenia dążenia do jednolitości poglądów prawnych. Obecnie nie jest już rzadkością, że kwestionowane są kluczowe rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego ze względu na konkretny skład wydający decyzję, a które to rozstrzygnięcia w przeszłości, mimo braku proceduralnego związania sądów niższych instancji, były respektowane z uwagi na autorytet składu i trafność osądów.
autor: Waldemar Szubert, radca prawny Kancelaria Radców Prawnych , Ryszewski, Szubierajski Sp.k.