Reklama

Trzeba zapłacić za godzinę zgubioną przy zmianie czasu

Ci, którzy w niedzielną noc 30 marca, kiedy wchodzimy w czas letni, będą mieli nocną zmianę, nie dopracują jednej godziny. Szef musi im zapłacić za to jak za przestój

Aktualizacja: 19.03.2008 08:05 Publikacja: 19.03.2008 00:22

Przy zmianie czasu z zimowego na letni świadczący pracę od 22 do 6 wykonują obowiązki faktycznie przez siedem, a nie osiem godzin. Nie wypracują więc obowiązującego ich w okresie rozliczeniowym wymiaru czasu pracy. Należy się zatem odwołać do art. 81 k.p., dotyczącego tzw. przestoju. Zgodnie z nim pracodawcę obciąża ryzyko wypłaty wynagrodzenia w razie niezawinionej przez pracownika przerwy w pracy.

Brak jednej godziny wynikającej z przesunięcia zegarów nie jest co prawda spowodowany działaniami pracodawcy, ale wynika z przepisów. – Pracownik jest jednak gotowy do świadczenia pracy w pełnym wymiarze czasu pracy i za taki powinien otrzymać wynagrodzenie – zauważa Piotr Wojciechowski, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego Głównego Inspektoratu Pracy.

W takiej sytuacji pracownikowi przysługuje to wynikające z osobistego zaszeregowania, określonego stałą stawką godzinową lub miesięczną. Jeżeli taki składnik nie został wyodrębniony – 60 proc. wynagrodzenia.

Kolejny problem z brakiem jednej godziny na zegarze dotyczy doby pracowniczej. Zgodnie z art. 128 § 3 pkt 1 k.p. są nią kolejne godziny, poczynając od tej, w której pracownik rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy. Doba pracownicza obejmuje zawsze 24 kolejne godziny, także ta, podczas której zmienia się czas zimowy na letni czy odwrotnie.

Przy przejściu zegarowej zimy na lato doba pracownicza, która rozpoczyna się o 8 w ostatnim dniu czasu zimowego, trwa do 9 dnia następnego. Kolejny dzień pracy może rozpocząć się nie wcześniej niż w następnej dobie o 9, wtedy upłyną kolejne 24 godziny. Z kolei przy październikowym przejściu doba pracownicza, która rozpoczęła się o 8 ostatniego dnia czasu letniego, trwa do 7 dnia następnego. Kolejna praca rozpocznie się nie wcześniej niż następnego dnia o 7, bo wtedy miną kolejne 24 godziny od jej startu. W tak określonych dobach pracownik powinien mieć zapewnione co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku.

Reklama
Reklama

U zatrudnionego w podstawowym systemie czasu pracy, który rozpoczyna pracę np. o 23 w ostatnim dniu czasu zimowego, czyli 29 marca, koniec pracy w tej dobie pracowniczej przypadnie o 8 następnego dnia, czyli 30 marca. Wtedy na skutek ruchu wskazówek minie osiem godzin jego pracy.

Według GIP przesuwanie zegarów nie zmienia sposobu liczenia wymiaru czasu pracy obowiązującego w okresie rozliczeniowym. Ustala się go zgodnie z art. 130 k.p. Regulowanie czasomierzy nie ma też wpływu na pojęcie tygodnia pracy. Ten – bez względu na manipulacje wskazówkami – oznacza siedem kolejnych dni, poczynając od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego. W tych siedmiu kolejnych dniach szef ma zapewnić pracownikowi co najmniej 35-godzinny odpoczynek tygodniowy.

W Polsce czas letni wprowadzany i odwoływany jest zgodnie z rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów z 15 marca 2004 r. w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2004 – 2008 (DzU nr 45, poz. 418). Zgodnie z rozporządzeniem najbliższa zmiana polega na przesunięciu wskazówek zegarów z godziny 2 na 3, która będzie godziną początkową czasu letniego środkowoeuropejskiego.

Płace
Równość płac. Jak związki zawodowe oceniają reformę wynagrodzeń?
Płace
Rząd pracuje nad nową ustawą. Firmy obawiają się zalewu bezpodstawnych oskarżeń
Płace
Przepisy o równości płac nie takie proste do wdrożenia. Biznes z wieloma uwagami
Płace
Firmy liczą na pomoc rządu przy likwidacji luki płacowej
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama