Mają one różny charakter. Albo są składnikiem wynagrodzenia i muszą być wypłacane po spełnieniu warunków. Albo mają motywować do pracy i zależą wyłącznie od uznania szefa. Mowa o premiach. Nie ma o nich ani słowa w przepisach ogólnych (w branżowych są wymieniane). To oznacza, że o tym, czy w ogóle będą przysługiwać pracownikom, na jakich zasadach i kiedy będą wypłacane, decyduje pracodawca. I to niezależnie od tego, czy jego wybór padnie na premie uznaniowe, czy regulaminowe. Ponieważ od tego wyboru wiele zależy, warto zastanowić się nad opcjami.
[srodtytul]Uznaniowa to po prostu nagroda…[/srodtytul]
Premia uznaniowa, mimo używanej powszechnie nazwy, jest nagrodą. Jej przyznanie i wypłata nie zależą od żadnych warunków. Jedyne kryterium to wola pracodawcy. Jeśli jego zdaniem za wykonanie konkretnego zadania albo sposób realizacji powierzonych obowiązków premia uznaniowa się należy, to ją przyzna. Gdy uzna, że nie, pracownik nie będzie mógł się jej domagać. Swoboda szefa jest tu więc pełna. Ale uwaga! Gdy pracodawca przyzna taką premię, nie będzie mógł jej nie wypłacić. W takiej sytuacji pracownik ma prawo żądać, aby została wypłacona, nawet przed sądem (por. [b]wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 18 lutego 1991 r., III APr 18/90[/b]).
[ramka][b]Przykład 1[/b]
Firma zatrudniająca panią Hanię wypłaca miesięczne i kwartalne premie. Nie ma żadnego regulaminu premiowania, bo gratyfikacje te mają charakter uznaniowy. Zatem raz pani Hania otrzymuje premię, a raz nie i nie pyta, od czego to zależy. W każdym jednak wypadku, gdy premia zostanie jej przyznana, szef ją wypłaca. Pani Hania wie, że gdyby tego nie zrobił, mogłaby pójść do sądu, aby domagać się wypłaty. Taką sprawę wygrał jej firmowy kolega, który premię na papierze otrzymał, ale na konto już nie wpłynęła. Wystąpił do sądu i ten nakazał pracodawcy wypłatę premii z odsetkami. Sąd odrzucił tłumaczenia szefa, że premia jest uznaniowa i z tego powodu może jej nie wypłacać. Mógłby, gdyby w ogóle jej nie przyznał, a ponieważ przyznał, musi uregulować.[/ramka]