Przyjęcie senackich poprawek przez Sejm zakończyło parlamentarne prace nad ustawą nakładającą podatek dochodowy na zagraniczne spółki kontrolowane. Oznacza to, że od przyszłego roku takie spółki zależne od polskiego podmiotu będą musiały płacić polski 19-proc. podatek dochodowy. Zasada ta ma być stosowana, jeśli firma krajowa miałaby w podmiocie zagranicznym ponad 25 proc. udziałów, podatek za granicą byłby niższy o co najmniej 25 proc. niż w Polsce, a spółka nie prowadziłaby tam rzeczywistej działalności.
Właśnie owej „rzeczywistej działalności" dotyczyły niektóre z senackich poprawek. W pierwotnym brzmieniu projektu wyliczono, że taka działalność polega np. na posiadaniu lokalu, personelu i wyposażenia, a także m.in. samodzielnym wykonywaniu swoich funkcji gospodarczych przy pomocy własnej kadry zarządzającej. Brzmienie tego przepisu zmieniono jednak tak, że wymienione przykłady mogą być rozumiane tylko jako jedne z wielu możliwych form prowadzenia rzeczywistej działalności. Sprawi to, że w razie sporu z organem skarbowym będzie można udowodnić, że działalność zagranicznej spółki nie jest fikcją, a tym samym uniknąć jej opodatkowania.
Rozumienie „rzeczywistej działalności" będzie zależało od uznania fiskusa
Ustawa nałoży też podatek na niektóre dywidendy i wypłaty z zysku. Nie da się korzystać ze zwolnienia ich z CIT, jeżeli nie podlegały one opodatkowaniu w państwie, w którym działa spółka wypłacająca dywidendę (tzw. państwie źródła).
Zdaniem Moniki Ławnickiej, doradcy podatkowego z Accreo, przedsiębiorcy posiadający spółki zależne za granicą powinni teraz przeanalizować swoje struktury biznesowe pod kątem reguł znowelizowanych ustaw o PIT i CIT.