Nie ma znaczenia, że mandat został nałożony w czasie wykonywania obowiązków.
Trzeba wykazać związek z przychodami
Przepisy są jednoznaczne. Z art. 22 ust. 1 ustawy o PIT wynika, że kosztami uzyskania przychodów są wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia ich źródła. Takie same regulacje zawiera ustawa o CIT. Oba wymienione przepisy mówią jednak, że nie wszystkie wydatki są kosztami.
Te, które nimi nie są, wymienione zostały w art. 23 ust. 1 ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 ustawy o CIT. Nie wskazują one wyraźnie wydatków na refundowane pracownikom mandaty. Z art. 16 ust. 1 pkt 18 ustawy o CIT (i odpowiednio art. 23 ust. 1 pkt 15 ustawy o PIT) wynika jednak, że nie uważa się za koszty uzyskania przychodów grzywien i kar pieniężnych orzeczonych w postępowaniu karnym, karnym skarbowym, administracyjnym i w sprawach o wykroczenia oraz odsetek od tych grzywien i kar.
Mandat nakładany jest za wykroczenia drogowe. Można zatem przyjąć, że mieści się w katalogu kar i grzywien nieuznawanych za koszty podatkowe. To już jeden argument za tym, aby kwot dotyczących refundacji mandatów nie zaliczać do kosztów podatkowych.
Kolejny (gdyby przedsiębiorca próbował wykazać, że wspomniane przepisy dotyczące kar i grzywien nie odnoszą się do zwrotu pracownikowi mandatów za przekroczenie prędkości) to trudny do wykazania w praktyce związek refundacji opłaconych mandatów za przekroczenie prędkości z prowadzoną działalnością oraz tego, że jej poniesienie ma lub może mieć – w kategoriach obiektywnych – wpływ na możliwość powstania przychodu (w tym zachowania lub zabezpieczenia jego źródła).