Taka praktyka nie jest prawidłowa, a przynajmniej nie we wszystkich przypadkach. Za wyjaśnienie niech posłużą dwa poniższe przykłady. W tym artykule założyłam, że każdy z kontrahentów jest podatnikiem [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=172827]VAT[/link] zarejestrowanym dla celów transakcji wewnątrzwspólnotowych w kraju swojej siedziby.
[srodtytul]Ważne, kto odpowiada za transport[/srodtytul]
Przyjrzyjmy się [link=http://www.rp.pl/galeria/6,1,381969.html]schematowi 1[/link]. Jeśli przeanalizujemy transakcję z perspektywy pierwszego, polskiego kontrahenta, stosując kryterium „czy towar opuszcza Polskę”, dojdziemy do wniosku, że jego dostawa jest wewnątrzwspólnotową dostawą towarów (WDT) opodatkowaną zerowym VAT, pod warunkiem posiadania wskazanych w przepisach o VAT dokumentów (dowodów dostarczenia towaru do innego kraju UE).
Niestety, gdyby przy ustalaniu warunków dostaw okazało się, że za organizację i koszt transportu odpowiedzialny jest ostatni kontrahent w łańcuchu (kontrahent D), dostawa polskiej spółki musiałaby być uznana za opodatkowaną jak dostawa krajowa, mimo że towar opuszcza Polskę i jest dostarczany do innego kraju UE.
[srodtytul]Kiedy mamy WDT przy transakcji łańcuchowej[/srodtytul]
Taka konkluzja wynika z zasad opodatkowania VAT, pozwalających na ustalenie, która z dostaw dokonanych w łańcuchu dostaw może być uznana za tzw. dostawę transportową (ruchomą). Tylko taka dostawa może być opodatkowana na zasadach preferencyjnych (czyli w przypadku transakcji w ramach Unii Europejskiej jako WDT). Te reguły są zawarte w art. 22 ust. 1 – 4 ustawy o VAT. Zgodnie z nimi wszystkie dostawy poprzedzające dostawę transportową (tj. dostawę na rzecz kontrahenta D) należy opodatkować w kraju rozpoczęcia transportu (w tym wypadku w Polsce). W praktyce oznacza to dla: