– Nie zdziwiłbym się, gdyby organy skarbowe, starając się zapełnić luki w finansach państwa, skupiły się właśnie na mniejszych firmach, które łatwiej skontrolować – dodaje Józef Banach. Zwraca uwagę, że zagrożenie dotyczy także spółek o polskim rodowodzie, które mają filie za granicą.
Tworzone w urzędach kontroli skarbowej specjalne zespoły badające podatników pod tym kątem (zwane nieformalnie Brygadami Tygrysa) liczą już ok. 250 urzędników. Ich uwaga rzeczywiście koncentruje się nie tylko na wielkich międzynarodowych korporacjach (to im zwykle przypisuje się ucieczkę od podatku dochodowego poprzez mechanizm cen transferowych). Jak przyznaje Wiesława Dróżdż z Biura Prasowego Ministerstwa Finansów, w polu zainteresowania speczespołów są nie tylko polskie oddziały światowych koncernów, ale i mniejsze firmy.
Coraz większy łup fiskusa
Brygady działają coraz sprawniej. W ciągu ostatnich trzech lat pięciokrotnie – do prawie 140 mln zł – zwiększyła się kwota podatku dochodowego nałożonego dodatkowo przez urzędy kontroli skarbowej na firmy naruszające przepisy o dokumentowaniu transakcji między podmiotami powiązanymi. Wprawdzie to wciąż znacznie mniej niż wykrywane oszustwa, np. na akcyzie, ale zapowiedzi skuteczniejszego zwalczania tzw. cen transferowych powoli się spełniają.
Fiskus ma w czym wybierać. Według danych GUS w Polsce działa ponad 22 tys. firm z udziałem kapitału zagranicznego (nie licząc tych z sektora finansowego) i co roku ich liczba wzrasta o kilka – kilkanaście proc. Większość z nich (ok. 83 proc.) to małe firmy zatrudniające do 49 osób. I to one, często nieświadome obowiązków dokumentacyjnych, mogą najłatwiej paść łupem fiskusa, choć na razie jeszcze nie dzieje się to na masową skalę.
Nieświadomość szkodzi
Na czym polega ich nieświadomość? Z obserwacji doradcy podatkowego Andrzeja T. Prelicza wynika, że wielu takich przedsiębiorców zna wprawdzie przepisy regulujące dokumentowanie transakcji między podmiotami powiązanymi, ale nie zdaje sobie sprawy, że ich także one dotyczą.
– Nie mają tej świadomości szczególnie firmy, których powiązania kapitałowe i majątkowe są jedynie pośrednie – wyjaśnia Prelicz. – Chodzi tu także o silne uzależnienie ekonomiczne od innego podmiotu (np. zawieranie 80 proc. transakcji z jedną firmą).