W końcu jednak urzędnicy się zorientowali, że to dobry sposób na optymalizację podatkową, i minister finansów zaczął zmieniać wcześniejsze, korzystne interpretacje. Komplikuje to sytuację firm, które – skuszone podatkowymi korzyściami – przenosiły część swojego majątku, np. nieruchomości, do nowych spółek.
Patent był w miarę prosty.
– [b]Spółka kapitałowa amortyzowała nieruchomość, a potem wnosiła ją aportem do spółki osobowej, np. komandytowej[/b] – opowiada Marek Kolibski, doradca podatkowy w kancelarii Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy. – [b]Nie naliczała przychodu podczas objęcia udziałów, za to urealniała wartość wkładu i amortyzowała go od nowej, wyższej wartości początkowej. Dawało to duże koszty podatkowe[/b].
– [b]Było to korzystne także podczas sprzedaży takiego środka trwałego[/b] – dodaje Marcin Sobieszek, doradca podatkowy w kancelarii Roedl & Partner. – [b]Kosztem była bowiem ustalona na dzień wniesienia wkładu jego wartość rynkowa. Jeśli nie wzrosła w czasie użytkowania nieruchomości, można było ją zbyć, nie płacąc w ogóle podatku, bo dochód był zerowy[/b].
[srodtytul]Metoda optymalizacji[/srodtytul]