Nie każdy, kto znajdzie się w trudnej sytuacji, może od razu zakładać, że uniknie płacenia daniny do publicznej kasy. Owszem, [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=2B3D6ACA5B159E990F359640F4481107?id=176376]ordynacja podatkowa[/link] dopuszcza taką możliwość, ale decyzję w tej sprawie pozostawia samemu ministrowi finansów.
To on w sytuacjach uzasadnionych interesem publicznym lub ważnym interesem podatników może zaniechać w całości lub części poboru podatków, określając rodzaj podatku, okres, w którym następuje zaniechanie, oraz grupy podatników, których będzie ono dotyczyło.
W gestii szefa resortu finansów jest też zwolnienie niektórych grup płatników z obowiązku pobierania podatków lub zaliczek na podatki oraz określenie terminu wpłacania podatku i wynikające z tego obowiązki informacyjne podatników. Chyba że podatnik jest zobowiązany do dokonania rocznego lub innego okresowego rozliczenia tego podatku. Tak stanowi art. 22 § 1 ordynacji.
Co ważne, [b]zarówno zaniechanie poboru w całości lub w części, jak i zwolnienie z obowiązku pobierania podatków oraz zaliczek na nie odbywa się na podstawie rozporządzenia ministra finansów. Dodajmy, że to zupełnie inna procedura niż rozłożenie podatku (zaległości podatkowej) na raty czy odroczenie terminu jego płatności, co możliwe jest tylko na wniosek podatnika[/b]. I co ważne, nie należy tego mylić.
W ostatnim czasie minister finansów kilka razy korzystał z przewidzianej prawem możliwości. Tak postąpił np. w stosunku do poszkodowanych oraz rodzin ofiar katastrof w kopalni Halemba i w hali Międzynarodowych Targów Katowickich, których zwolnił z zapłaty podatku dochodowego od jednorazowej pomocy materialnej wypłaconej im w 2006 r.