– nie są sprzeczne z umową o pracę (wyjątek przewidują art. 42 § 4 k.p. i 81 § 3 k.p.).
Jeśli służbowe polecenia spełniają warunki z art. 100 k.p., pracownikowi nie wolno ich podważać. Nie może też analizować ich merytorycznej słuszności ani twierdzić, że są one nieuzasadnione, nieefektywne lub błędne dla zakładu. Taka opinia i ocena należy do kompetencji kierownictwa firmy. Pracownik może natomiast otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w sprawach dotyczących organizacji pracy. Taką postawę etatowca potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 7 września 2000 r. (I PKN 11/00).
Nic wbrew postanowieniom i prawu
Polecenie przełożonego zgodne z angażem oznacza, że ma dotyczyć wykonywania czynności wynikających z określonego w nim rodzaju pracy oraz obowiązków służbowych. Zbyt ogólny opis czytelnika uniemożliwia ocenę, czy dołożenie pracownikowi zadań faktycznie przekraczało to, co określa jego angaż.
Z kolei brak sprzeczności dyspozycji z przepisami prawa nie ogranicza się tylko do prawa pracy. Chodzi o wszystkie gałęzie prawa. Gdy polecenie nie spełnia tego warunku, pracownik nie musi go wykonać. Bezwzględnie ma natomiast odmówić realizacji np. takiego, które prowadzi do popełnienia wykroczenia lub przestępstwa.
Bez złośliwości
Niekiedy odmowa spełnienia polecenia przełożonego nie wiąże się z niechęcią pracownika do podporządkowania się jego woli. Może wynikać ze sprzeciwu wobec prześladowczych działań przełożonego, który np. narzuca wykonanie dodatkowej pracy. Pracodawca musi pamiętać o tym, że etatowiec może się w takiej sytuacji bronić. Niewykluczone też, że przekona się o tym czytelnik.
Gdy prześladowcą jest przełożony, w sprawie wydawanych dyspozycji czy ich sprecyzowania pracownik powinien komunikować się z nim pisemnie. Ma więc występować np. o to, aby szef wydał polecenia na piśmie, jeśli ono wychodzi poza zakres obowiązków lub co prawda mieści się w tym spisie, ale znacznie przekracza możliwości wykonania w godzinach pracy. Może też pisemnie występować o potwierdzenie godzin nadliczbowych, jeśli nie są one odnotowane w sposób ustalony w zakładzie. Jeśli nawet szef nie chce tego potwierdzić, pracownik powinien mieć dowód, że przełożony otrzymał takie pismo od niego, np. poświadczone przez sekretariat, nadane listem poleconym.