Stosując wykładnię systemową i celowościową omawianych przepisów, dochodzi się zatem do zgoła odmiennych wniosków niż w przypadku poprzestania jedynie na wykładni językowej. Można się zgodzić, że przepis art. 5 ust. 5 pkt 1 ustawy o zwolnieniach grupowych nie wskazuje wprost (przez odwołanie do właściwych przepisów k.p.) na objęcie ochroną przed definitywnym wypowiedzeniem stosunku pracy także osób korzystających z nowych form urlopów związanych z rodzicielstwem. Faktu tego nie można jednak poczytywać w żadnej mierze jako rezygnacji ustawodawcy z udzielenia ochrony.
Po pierwsze i najważniejsze – kodeks pracy w przypadku każdej z tych instytucji zawiera wyraźne odesłanie do odpowiedniego stosowania art. 177 k.p. W ten sposób ustawodawca rozciąga nad rodzicami korzystającymi z dodatkowego urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego czy ojcowskiego dokładnie taki sam parasol ochronny jak w przypadku rodzica korzystającego z podstawowego urlopu macierzyńskiego. Nie ma zatem potrzeby, także na gruncie ustawy o zwolnieniach grupowych, tworzenia szczególnych regulacji czy nowelizowania istniejących przepisów. Kodeksowe odesłanie do art. 177 k.p. jest „furtką" umożliwiającą objęcie również i tej grupy zatrudnionych szczególną ochroną. Zabieg legislacyjny polegający na wprowadzeniu do podstawowego aktu prawnego, jakim jest kodeks pracy, stosownego odesłania, wystarcza, aby w ujęciu systemowym pracownika korzystającego np. z urlopu ojcowskiego traktować także w świetle przepisów ustawy o zwolnieniach grupowych na równi z osobą przebywającą na podstawowym urlopie macierzyńskim. -
Autorka jest radcą prawnym z Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy sp.k.
Autor jest adwokatem z Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając ?i Wspólnicy sp.k.
To nie ta nieobecność
Dopuszczalności wypowiedzenia stosunków pracy z podwładnymi korzystającymi z przywilejów związanych z rodzicielstwem nie można również wywodzić z art. 5 ust. 3 ustawy o zwolnieniach grupowych. Zgodnie z tym przepisem wypowiedzenie pracownikowi umowy w sytuacjach, o których mowa w art. 41 k.p., jest dopuszczalne w czasie urlopu trwającego co najmniej trzy miesiące, a także w czasie innej usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy, jeśli upłynął już okres uprawniający pracodawcę do rozwiązania angażu bez wypowiedzenia. W orzecznictwie przesądzono jednak, że w pojęciu „urlopu" na gruncie tego przepisu nie mieszczą się urlopy macierzyńskie (wyrok SN z 21 listopada 2006 r., II PK 52/2006). Jest tak dlatego, że ochrona w czasie ciąży oraz następnie w okresie urlopu macierzyńskiego wynika nie z art. 41 k.p., lecz z art. 177 k.p., który stanowi regulację odrębną, kompleksową i nie wymaga uzupełnień.
Ważny cel wprowadzenia zmian
Zakres ochrony rodziców korzystających z nowych urlopów należy rozpatrywać, biorąc pod uwagę również normę wyrażoną w art. 18 Konstytucji RP. Trzeba ją traktować jako dyrektywę wykluczającą interpretację przepisów ustawowych w kierunku uszczuplającym ochronę statusu pracownika w związku z jego obowiązkami macierzyńskimi i rodzicielskimi. Ważny jest też cel nowelizacji dotyczącej dodatkowych urlopów macierzyńskich oraz urlopu rodzicielskiego i ojcowskiego. Chodziło nie tylko o umożliwienie dłuższego pobytu pracowników z dzieckiem w domu, ale również o objęcie ich w tym czasie ochroną gwarantującą stabilność zatrudnienia i pewność posady. Z uzasadnienia projektu nowelizacji jednoznacznie wynika, że ideą ustawodawcy było zagwarantowanie pracownikowi możliwości korzystania z identycznej ochrony jak w przypadku podstawowego urlopu macierzyńskiego uregulowanego w art. 177 k.p. W przeciwnym razie wprowadzane przepisy dawałyby uprawnienia, z których zatrudnieni korzystaliby niechętnie z uwagi na obawę przed utratą pracy. Doceniając znaczenie przedstawionego zagadnienia dla praktyki stosowania prawa, należy się spodziewać w najbliższym czasie pierwszych orzeczeń sądowych na ten temat. To, w którym kierunku pójdzie judykatura, zależeć będzie w znacznej mierze od przyjętego modelu wykładni. Niewykluczone, że ewentualne kontrowersje i rozbieżności doczekają się ostatecznego rozstrzygnięcia dopiero na najwyższych szczeblach orzeczniczych.