Sąd Najwyższy zajął się sprawą wypadku komunikacyjnego, któremu uległo kilku pracowników firmy budowlanej.
Do wypadku doszło z winy jednego ze współpracowników, który mimo braku prawa jazdy zazwyczaj pod wpływem alkoholu miał w zwyczaju wykradać kierowcy kluczyki i prowadzić w tym stanie pojazd służbowy. Tym razem początkowo współpracownicy zgodzili się, by podjechał tylko niewielki odcinek do najbliższego sklepu, ale później nie chciał oddać kierownicy trzeźwemu koledze, który został wyznaczony przez pracodawcę do tego zadania. Nie pomogły próby pozostałych pracowników, którzy grozili, że wyskoczą z jadącego samochodu. Pijany nie zwolnił, a niefortunni pasażerowie bali się wyskakiwać z auta w ruchu.
Ze względu na złą pogodę i mokrą nawierzchnię, a także zbyt dużą prędkość nietrzeźwy kierowca doprowadził do wypadku, w którym jeden z pracowników doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu.
Gdy pracownik ten złożył wniosek do ZUS o wypłatę odszkodowania z tytułu wypadku w drodze z pracy, Zakład odmówił mu świadczenia. Uznał bowiem, że poszkodowany pracownik zdawał sobie sprawę, iż wsiada do samochodu prowadzonego przez pijanego kierowcę, w ten sposób przyczynił się więc do zdarzenia.
Odwołanie od decyzji ZUS trafiło do sądu. Sędziowie w pierwszej instancji najpierw odmówili pracownikowi prawa do świadczenia, ale w drugiej instancji przyznali mu prawo do odszkodowania. Wtedy sprawa trafiła do Sądu Najwyższego ze skargą kasacyjną ZUS.