Aby unieważnić umowę o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy, musiałaby ona zostać zawarta niezgodnie z warunkami ustawy – wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego z 13 lipca 2013 r. (II PK 326/12).
W czym problem
T.M. był zatrudniony jako wiceprezes zarządu spółki na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony od 17 listopada 2006 r. W tym też dniu strony zawarły umowę o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia. Zakaz miał obowiązywać przez rok od ustania zatrudnienia, a odszkodowanie za jego złamanie przez byłego pracownika wynosiło 8000 zł miesięcznie. Obydwie umowy (o pracę i o zakazie konkurencji) podpisał z menedżerem przewodniczący rady nadzorczej. Wedle regulaminu rady nadzorczej obowiązującego w spółce, organ ten dokonuje czynności zbiorowo, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach ma prawo wyznaczyć pojedynczego członka do konkretnych zadań w określonym czasie.
Uchwałą z 10 sierpnia 2006 r. rada nadzorcza upoważniła przewodniczącego do wykonywania wszelkich czynności związanych ze stosunkami pracy zawartych między spółką i członkami zarządu, a niezastrzeżonymi dla zgromadzenia wspólników. W uchwale z 21 sierpnia 2006 r. rada nadzorcza przyjęła treść umowy o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia z członkami zarządu oraz upoważniła przewodniczącego do nawiązywania tych umów. Z funkcji T.M. został odwołany 12 maja 2008 r. i następnie dostał wypowiedzenie umowy o pracę. W trakcie biegnącego wypowiedzenia został zwolniony dyscyplinarnie, zgodnie z art. 52 k.p. Spółka odmówiła wypłaty odszkodowania z lojalki. Zwolniony złożył pozew.
Wszystko poprawnie
Sąd okręgowy nie dopatrzył się uchybień w umowie o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia. Rada nadzorcza nie tylko zalecała podpisywanie „lojalek" z osobami zasiadającymi w zarządzie, ale też konkretnie wyposażyła przewodniczącego w uprawnienie do nawiązania takiego kontraktu z T.M. Takie postępowanie w spółce stanowiło standard będący przejawem polityki ochrony firmowych interesów. Ponadto członkowie rady nadzorczej byli jednocześnie przedstawicielami wspólników na zgromadzeniu wspólników i jednocześnie wyrazicielami woli wspólników. „Spółka dysponowała wyspecjalizowanymi służbami, korzystała z pomocy kancelarii prawniczych i nie kwestionowała ważności umowy o zakazie konkurencji zawartej z powodem w okresie jego zatrudnienia. Nie podjęła też próby rozwiązania tej umowy za porozumieniem stron" – uzasadniał sąd pierwszej instancji. Dlatego też przyznał zwolnionemu prawie 90 tys. zł odszkodowania z odsetkami.
Kontrakt nieważny
Inaczej umowę o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia ocenił sąd drugiej instancji, uznając ją za bezwzględnie nieważną na podstawie art. 58 k.c. Przede wszystkim wytknął jej sprzeczność z § 23 ust. 5 umowy spółki, w świetle którego rada nadzorcza ustanowiona uchwałą zgromadzenia wspólników zawiera umowy z członkami zarządu na zasadach określonych w uchwałach zgromadzenia wspólników. Tymczasem ciało to nigdy nie wyraziło zgody na związanie wiceprezesa zakazem konkurencji po ustaniu zatrudnienia. Sąd apelacyjny zarzucił też naruszenie art. 210 § 1 k.s.h., zgodnie z którym w umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników. Obie uchwały z sierpnia 2006 r. dotyczyły umów o zakazie konkurencji zawieranych z członkami zarządu spółki; żadna nie odnosiła się konkretnie do T.M., który stanowisko wiceprezesa objął 3 miesiące później. Z tego powodu sąd apelacyjny oddalił powództwo.