Treść komunikatów przesyłanych za pomocą krótkich wiadomości tekstowych (sms) sprowadzała się do informacji o wygraniu nagrody gwarantowanej i prośby o wysłanie darmowej wiadomości sms na podany numer.
Wysłanie komunikatu rzeczywiście było bezpłatne, a nagrody gwarantowane rzeczywiście były przyznawane. Nie uchroniło to jednak firmy stosującej taką praktykę przed postawieniem zarzutu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów i nałożenia kary finansowej w wysokości ponad 140 tys. zł, chociaż od razu trzeba zastrzec, że decyzja wydana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w tej sprawie nie jest prawomocna.
Spółka skorzystała bowiem z prawa i odwołała się do sądu, który ostatecznie rozstrzygnie, czy rację ma urząd antymonopolowy, czy też przedsiębiorca. W tym miejscu skoncentrujmy się jednak na zarzutach, jakie postawiono firmie.
Brak informacji
Podstawowy zarzut urzędu antymonopolowego koncentrował się na tym, że firma zaniedbała obowiązku informacyjnego. Przekazując informację o wygraniu nagrody, nie podawała żadnych innych danych, z których wynikałoby, że odesłanie sms na podany bezpłatny numer było tak naprawdę zgodą na udział w quizie.
Wiadomość nie zawierała także informacji, kto jest organizatorem loterii oraz jaki będzie koszt wysyłania kolejnych wiadomości już po zgłoszeniu się do konkursu. A tak naprawdę do tego miała zachęcać pierwsza otrzymana przez konsumenta informacja. Dopiero po wysłaniu pierwszego darmowego sms otrzymywał on informację zwrotną, że bierze udział w loterii, w której do wygrania są określone nagrody.