Przepisy wprowadzające zasadę „first inventor to file" zaczęły obowiązywać na terenie USA od 16 marca. Tym samym pierwszeństwo do uzyskania patentu będzie liczone od daty formalnego zgłoszenia wynalazku, a nie od daty jego powstania. Wcześniej dokonany, lecz nie zgłoszony do opatentowania wynalazek nie będzie mógł stanowić dowodu braku nowości dla później zgłoszonego wynalazku.
W związku z tym, każdy wynalazca, w tym również pochodzący spoza terytorium USA, który chce uzyskać patent na wynalazek w tym kraju, będzie musiał dokonać odpowiednio szybko zgłoszenia w Urzędzie Patentowym USA. Ma to kluczowe oczywiście znaczenie dla polskich przedsiębiorców, którzy chcą ubiegać się o ochronę patentową w USA.
Tak było kiedyś
Poprzednio obowiązująca zasada „first to invent" dawała „lepsze pierwszeństwo" temu wynalazcy, który potrafił udowodnić, że to właśnie on, a nie inna osoba, dokonał wynalazku jako pierwszy.
W praktyce orzeczniczej przed amerykańskimi sądami samo oświadczenie twórcy nie stanowiło wystarczającego dowodu świadczącego o pierwszeństwie uzyskania patentu. Praktycznym i zasadniczo najlepszym dowodem był w takim przypadku dobrze prowadzony zeszyt laboratoryjny, z którego w jednoznaczny sposób mogła być wywiedziona data stworzenia istoty nowego i twórczego rozwiązania nadającego się do stosowania w praktyce. Zatem umiejętność dokumentowania postępu prac nad wynalazkiem była nie mniej ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie w patentowaniu niż geniusz wynalazczy.
Po wejściu w życie nowych przepisów w USA, tak jak w większości krajów świata, nowość rozwiązania, stanowiąca jedną z podstawowych przesłanek patentowalności, będzie oceniana na dzień jego zgłoszenia, a nie na dzień jego stworzenia. Jeśli dwie osoby dokonają takiego samego wynalazku niezależnie od siebie – patent dostanie ta osoba, która pierwsza dokonała formalnego zgłoszenia wynalazku w urzędzie patentowym.