Reklama

Bez dyscyplinarek za nielegalny strajk

Choć pracodawca ostrzegał zatrudnionych, że ich protest jest bezprawny, nie mógł zwolnić ich dyscyplinarnie, nawet jeśli później okazało się, że miał rację.

Publikacja: 13.12.2012 08:52

Sąd Najwyższy zajął się sprawą pracownicy zwolnionej dyscyplinarnie za udział w  strajku.

Została   zwolniona w 2008 r. w wyniku zaostrzenia sporu o podwyżki. Działająca w firmie organizacja związkowa, gdy nie udało się jej osiągnąć porozumienia z pracodawcą w tym zakresie, ogłosiła referendum strajkowe. Miało ono trwać dwa dni, jednak przełożeni pozwalali głosować pracownikom jedynie w czasie krótkotrwałych przerw na posiłki. Poza tym urna do głosowania została początkowo ustawiona naprzeciwko przeszklonych gabinetów szefa administracji firmy i zatrudnionych w tym dziale pracowników. Dopiero po interwencji związkowców została przesunięta w bardziej ustronne miejsce, niezapewniające jednak pracownikom należytej anonimowości podczas głosowania. Poza tym w pierwszych godzinach od rozpoczęcia referendum przedstawicielka pracodawcy, która pilnowała jego przebiegu, odznaczała w swoich notatkach nazwiska osób biorących w nim udział. Pracodawca obiecał także podwyżki osobom, które nie zagłosują. Miały one wejść później na stałe w skład ich  wynagrodzenia.

Z tych powodów działający w firmie związek zawodowy zdecydował się unieważnić pierwsze referendum, w którym zresztą nie wzięło udziału co najmniej 50 proc. zatrudnionych, jak wymagały przepisy.

Gdy firma utrudnia referendum strajkowe, związek może zrobić drugie głosowanie załogi

Kolejne głosowanie w referendum strajkowym odbyło się w siedzibie terenowej międzyzakładowej organizacji związkowej. Tym razem związkowcom udało się zebrać wymagane przez przepisy głosy od co najmniej połowy pracowników. Gdy związkowcy poinformowali firmę o wyniku drugiego referendum i podjęciu akcji protestacyjnej, ta  ostrzegła jego uczestników, że strajk jest nielegalny. Jednocześnie związkowcy zapewniali pracowników, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Strajk trwał prawie półtora miesiąca. Wszyscy jego uczestnicy zostali zwolnieni dyscyplinarnie. Dopiero później okazało się jednak, że związkowcy z tego zakładu pracy sfałszowali wyniki referendum, podrabiając 28 podpisów na liście do głosowania.

Reklama
Reklama

Sąd rejonowy i okręgowy, które zajmowały się odwołaniem od dyscyplinarki pracownicy, stwierdziły, że nie mogła ona wiedzieć o tym, że podpisy zostały podrobione i że strajk okazał się nielegalny. Nie można jej więc stawiać zarzutów z tego powodu. Sędziowie przywrócili więc zainteresowaną do pracy.

Także Sąd Najwyższy odrzucił skargę kasacyjną przedsiębiorcy. Sędziowie stwierdzili, że jedyną podstawą do usankcjonowania tego zwolnienia  mogłoby być jedynie uznanie niedopuszczalności przeprowadzenia drugiego referendum strajkowego. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na utrudnienia stosowane przez pracodawcę, które ograniczały możliwość prowadzenia działalności związkowej i przeprowadzenia swobodnego głosowania przez członków załogi. Za takie utrudnianie, zdaniem SN, należy uznać także proponowanie podwyżek  w zamian za odmowę udziału w referendum strajkowym.

 

sygnatura akt: I PK 12/12

Prawo w firmie
Przepisami w małe apteki? Eksperci: rynek apteczny i tak miałby swoje problemy
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo w firmie
Zakaz reklamy aptek wciąż obowiązuje. Komisja Europejska zdyscyplinuje Polskę?
Prawo w firmie
Prawo, a nie zarząd zdecyduje, kto jest w grupie spółek
Prawo w firmie
Dane z rynku finansowego w jednym miejscu i dla wszystkich. Rząd przyjął projekt
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama