).
W takiej sytuacji szef powinien dać cały dzień wolny. Nawet wtedy, gdy zatrudniony przepracował w tym dniu dwie lub trzy godziny.
Taka forma rekompensaty nie ma bowiem służyć rozliczeniu liczby przepracowanych godzin, ale dni. W okresie rozliczeniowym pracownik – licząc „na sztuki” – ma mieć maksymalnie taką ilość dni, w których świadczył pracę, jaka wychodzi z zasady przeciętnie (średnio) pięciodniowego tygodnia pracy. W sytuacji z pytania jest jednak inaczej. Nie zachodzi tutaj konieczność zrekompensowania tej pracy dniem wolnym.
Ci, którzy pracują od poniedziałku do piątku, muszą za ewentualną pracę w sobotę otrzymać dzień wolny. W firmie czytelnika sobota stanowi stały dzień wolny od pracy wynikający z zasady przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Jeśli takiego wolnego dnia zatrudnieni nie otrzymaliby, nie zgadzałaby się liczba dni roboczych – przewyższałaby średnio pięć na tydzień w okresie rozliczeniowym.
Podwładny czytelnika nie pracuje jednak pięć dni tygodniowo, ale trzy. Mimo wyjątkowej konieczności pracy w sobotę ma zachowaną przeciętną liczbę dni wolnych. Nie ma zatem potrzeby oddawania mu za tę sobotnią aktywność dnia wolnego. Nie oznacza to oczywiście, że można uznać, że tej pracy nie było.
Doprowadziła ona zapewne do przekroczenia umówionego wymiaru czasu pracy – liczby godzin do przepracowania w okresie rozliczeniowym wynikających z uzgodnionego wymiaru etatu. Przepracowany czas należy opłacić, pamiętając o art. 151 § 5 k.p. Strony angażu muszą ustalić limit godzin, po przekroczeniu którego zatrudniony na część etatu uprawniony będzie do dodatku do wynagrodzenia.