Niektórzy pracodawcy bezwzględnie wykorzystują pomysłowość kandydatów do pracy. Każdy przecież w czasie rekrutacji chce pokazać się z jak najlepszej strony. Zamiast jednak później zatrudnić osoby z najlepszymi pomysłami, odsyłają wszystkich z kwitkiem, zachowując dla siebie najciekawsze propozycje usprawnień działania firmy.
Niedobre praktyki
– Słyszałam od kandydata, że jedna z firm nie chciała zatrudnić go na stanowisku marketingowym, ale mimo to wykorzystała zaprezentowany przez niego podczas spotkania pomysł na kampanię promocyjną – mówi Monika Tryc z Antal International specjalizująca się w rekrutacji.
– Aby uniknąć takich wątpliwości, rekomendujemy naszym klientom, by w trakcie rozmów kwalifikacyjnych kandydaci dostawali do rozwiązania zadania niezwiązane bezpośrednio z ich działalnością – mówi Elżbieta Flasińska z Grupy Pracuj, do której należy Pracuj.pl. – W ten sposób też można sprawdzić pomysłowość kandydata i jego umiejętności.
Jedna z takich spraw zapewne już niedługo trafi do sądu.
– Wysłałem e-mail do prezesa dużej, nowoczesnej firmy – opowiada Wiesław Nowak. – Dołączyłem do niego swoje CV i autorskie opracowanie zmian w strategii firmy. Na ten list nie dostałem żadnej odpowiedzi, za to po kilku miesiącach przeczytałem w gazecie o nowej, rewolucyjnej strategii firmy w jej podejściu do klienta. W kilku punktach jota w jotę pokrywała się z moimi pomysłami. Po prawie roku prezes przesłał mi podziękowania za pomysły, ale odrzucił możliwość zapłaty za nie. Napisał, że firma musiała bardzo się napracować, by je wcielić w życie. Złożyłem im propozycję ugody na 200 tys. zł odszkodowania. Jeśli się to nie uda, to skieruję sprawę do sądu.