Pracownik zakładów produkujących części do samochodów dostawczych na Śląsku zauważył, że przy produkcji osi zostaje wiele bezwartościowych odpadów. Na początku 2003 r. skorzystał więc z obowiązującego w spółce regulaminu dotyczącego wdrażania ulepszeń w produkcji. Specjalna komisja pozostawiła wdrożenie i wypłatę wynagrodzenia (które wynosiło 25 proc. oszczędności) do decyzji zarządu, choć nie wynikało to ze wspomnianego regulaminu.
Gdy pracownik zorientował się, że jego pomysły zostały wprowadzone w życie i nikt nie chce przyznać mu należnego wynagrodzenia, wniósł sprawę do sądu. Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny przyznały mu rację. Sędziowie stwierdzili, że prawidłowo złożył on wniosek racjonalizatorski. Nie ma więc podstaw do odmowy wypłaty wynagrodzenia. Skoro spółka dzięki ulepszeniom zaoszczędziła ponad 240 ton stali, to należy się mu ponad 160 tys. zł wynagrodzenia.
W skardze kasacyjnej spółka dowodziła, że projekt nigdy nie został oficjalnie zaakceptowany do wdrożenia. Poza tym obliczenia pracownika nie mają żadnego waloru twórczości, innowacyjności czy nowości. Zdaniem spółki nową długość prętów powód ustalił za pomocą wzoru matematycznego niewymagającego skomplikowanej wiedzy z zakresu inżynierii. Wyliczenia przeprowadził zaś w powszechnie znanym i nieskomplikowanym arkuszu kalkulacyjnym Excel, wpisując do niego na chybił trafił długości prętów, bez tworzenia oryginalnego algorytmu pozwalającego na automatyczne wyliczenia.
Sąd Najwyższy (Sygnatura akt: II PK 95/11) w swoim wyroku oddalił jednak skargę kasacyjną spółki.
Zgodnie z art. 7 ust. 1 – 3