Przykład
Pan Józef nabył antenę do swojego nadajnika CB-radio mocowaną za pomocą magnetycznej podstawy. Niestety, podczas jazdy magnes się odczepił i uderzył w tylną szybę jego audi A6. Szyba uległa uszkodzeniu.
Koszt naprawy wyniósł 1,7 tys. zł. Generalny importer na Polskę (podobnie jak jego ubezpieczyciel) odmówił zapłaty za szybę, bo szkoda nie przekroczyła 500 euro.
Nieograniczona odpowiedzialność
Powyższe ograniczenie ustawodawca równoważy rygorem odpowiedzialności na tzw. zasadzie ryzyka, czyli bez konieczności udowadniania czyjejkolwiek winy. Wystarczy stwierdzenie faktu, że szkoda została wyrządzona przez produkt przedsiębiorcy, który musi w takim wypadku przyjąć na siebie jej wszelkie konsekwencje. Ten korzystny dla poszkodowanych system dochodzenia odszkodowania przenosi na dystrybutora danego towaru obowiązek udowadniania, że w tym wypadku odpowiedzialności nie ponosi ani on, ani importer, ani też producent (podmioty te odpowiadają solidarnie), co nie jest proste. Odpowiedzialność ta nie podlega żadnym ograniczeniom co do jej górnej granicy.
Ustawodawca ingeruje również w sumy gwarancyjne w obowiązkowych ubezpieczeniach OC, ustanawiając ich minimum w aktach prawnych (największa grupa to tzw. OC zawodowe). W ogromnej większoś-ci przypadków przedsiębiorca ubezpieczając się, nie powinien ograniczać się do minimalnych sum gwarancyjnych. Tego rodzaju praktyka często bywa zgubna dla podmiotów objętych przymusem ubezpieczania.
Przykład
Architekt przy projektowaniu budynku popełnił błąd w instalacji pożarowej wielkiego centrum handlowego. Sprawa wyszła na jaw przy odbiorze urządzeń. Koszty przebudowy wyniosły grubo ponad 500 tys. zł, a utracone wskutek opóźnienia dochody ok. 200 tys. zł. Architekt posiadał ubezpieczenie obowiązkowe na kwotę minimalną 50 tys. euro.
Przykład
Lekarz okulista zawarł obowiązkowe ubezpieczenie na 25 tys. złotych. W wyniku złego rozpoznania choroby pacjent stracił jedno, a potem drugie oko. Kwota roszczeń to dużo ponad 200 tys. zł (ponadto koszt przystosowania zawodowego) oraz renta 1200 zł miesięcznie.
Ustawodawca nie pomoże
Niskie sumy gwarancyjne (chlubnym wyjątkiem jest tu OC pośredników ubezpieczeniowych, suma gwarancyjna to 1,5 mln euro) w ubezpieczeniach obowiązkowych zdają się nieraz zupełnie oderwane od rzeczywistości.
Szczególnie świadczenia rentowe, jakie mogą być zasądzone na rzecz poszkodowanych na osobie na ogół nie mieszczą się w sumach gwarancyjnych. Ich wypłata w dłuższym okresie całkowicie konsumuje sumę gwarancyjną. Dodatkowo świadczenia te podlegają waloryzacji, która proces ten przyspiesza.
Namawianie przedsiębiorców do zawierania ubezpieczeń na wysokie sumy gwarancyjne jest jednak o tyle niewdzięczne, że wysoka suma oznacza też większą składkę ubezpieczeniową (zależność ta nie jest jednak proporcjonalna). Nikt nie jest zainteresowany tym, aby płacić bardzo drogo za ochronę ubezpieczeniową.
Obniżenie składki można jednak uzyskać przez zastosowanie mechanizmów rynkowych, tj. przetarg na ubezpieczenie, bądź przez zastosowanie mechanizmów techniczno-ubezpieczeniowych (np. udziały własne w szkodzie czy zastosowanie lepszego systemu zabezpieczeń). W tych sprawach wskazane jest czasem czarnowidztwo i rozwinięta wyobraźnia.
Komentuje Paweł Sikora, prawnik, specjalista ds. ubezpieczeń
Wysokość sumy gwarancyjnej w polisie odpowiedzialności cywilnej powinna być zawsze dokładnie przeanalizowana przez przedsiębiorcę.
Realia rynkowe podpowiadają, czy jest ona wystarczająca w razie zdarzeń możliwych czy choćby tylko prawdopodobnych. W większości przypadków przedsiębiorca nie może się sugerować minimalną sumą gwarancyjną ustaloną w aktach prawnych.
Zmiany mentalności społeczeństwa powodują, że na sumach gwarancyjnych nie należy oszczędzać, bo nawet pozornie wysokie ich kwoty mogą ulec szybkiemu wyczerpaniu, nadwyżka do zapłacenia natomiast obciąży majątek przedsiębiorcy, jako odpowiedzialnego cywilnie.