W niektórych firmach tłumaczy to nad wyraz dużą liczbę tzw. etatowych działaczy związkowych, choć gwoli ścisłości pozostają na posadach u pracodawcy, który im płaci wynagrodzenie. Wprawdzie to od wniosku zarządu związku zależy, czy zwolnienie od pracy będzie płatne czy nie, ale nigdy nie spotkałem się z tym, żeby syndykat wnosił o udzielenie aktywiście zwolnienia bez zachowania prawa do wynagrodzenia.
Zatem ze zrzeszenia tych samych pracowników korzyści czerpią wszystkie związki, choć ściślej rzecz biorąc przede wszystkim działacze związkowi, czasami – pracownicy.
Kogo zawiadomić
Prawdziwe problemy zaczynają się jednak przy indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy wymagają współdziałania pracodawcy z reprezentującą pracownika zoz. W nich posiadanie bądź nie przez organizację związkową przymiotu reprezentatywności jest bez znaczenia.
Weźmy choćby art. 38 k.p. Którą z organizacji związkowych ma zawiadomić pracodawca zamierzający wypowiedzieć umowę o pracę na czas nieokreślony pracownikowi zrzeszonemu w czterech związkach? Niewątpliwie każda z nich reprezentuje go z tytułu jego członkostwa (art. 232 k.p.). Zdecydowanie zalecałbym zawiadomienie wszystkich czterech związków.
A co zrobić, gdy prawo wymaga zgody reprezentującej pracownika zoz na rozwiązanie stosunku pracy? Np. pracodawca zamierza rozstać się na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 k.p. z pracownicą w ciąży.
Stosownie do art. 177 § 1 k.p. musi uzyskać zgodę reprezentującej pracownicę organizacji związkowej. Występuje o akceptację do zarządów wszystkich czterech organizacji, do których należy pracownica. Trzy zgadzają się, czwarta nie. Czy zatem pracodawca ma zgodę na rozwiązanie stosunku pracy? Nie. Każda organizacja reprezentuje pracownika, a zatem albo się zgodzą wszystkie, albo zgody nie ma.