Jeżeli zatem szef nie przyłapie pracownika z narkotykami w ręku, nie będzie miał podstaw, by go zwolnić. Tych środków nie da się bowiem wyczuć tak jak alkoholu. Poza tym takie badanie, by było wiarygodne, musi być wykonane na próbce krwi. Narkotesty, zaprojektowane do badania potu, śliny i innych wydzielin, okazały się nieskuteczne. Sygnalizują bowiem obecność narkotyków u osób odbywających terapię legalnymi medykamentami. Zdarzają się też błędy w badaniu potu pobranego ze skóry pracownika, która miała wcześniej przypadkowy kontakt ze skórą osoby uzależnionej.
– Z naszych badań wynika, że rośnie odsetek pracowników zażywających narkotyki
– mówi prof. Mariusz Jędrzejko z SGGW, dyrektor Mazowieckiego Centrum Profilaktyki Uzależnień. – W ankietach przeprowadzonych wśród kierowców w 2008 i 2010 r. liczba osób przyznających się do zażywania narkotyków w czasie jazdy wzrosła z 0,5 proc. do ponad 5 proc. W grupie ryzyka są też informatycy, bankowcy, inwestorzy finansowi i maklerzy. Przyczyną sięgania po narkotyki jest możliwość dłuższego funkcjonowania w pracy. Tak samo jest z handlowcami i kierowcami ciężarówek.
Badania wskazują także gwałtowny wzrost spożycia napojów energetycznych. Szkopuł w tym, że niektórzy pracownicy potrafią wypić nawet ponad litr takiego napoju, co doprowadza ich do stanu porównywalnego z przyjęciem dawki amfetaminy.
Komentuje Katarzyna Dulewicz, radca prawny, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna