Przekonała się o tym spółka Polkomtel, na którą UOKiK nałożył łącznie ponad 130 mln zł kary (decyzja nr DOK-1/2011).
Kontrola wiązała się z postępowaniem wyjaśniającym dotyczącym podejrzenia niedozwolonego porozumienia między firmami działającymi na rynku telewizji mobilnej. UOKiK uzyskał zgodę sądu na przeszukanie wszelkich pomieszczeń spółki.
Kilkadziesiąt minut spóźnienia
Kontrolę zaplanowano tak, by pracownicy UOKiK mogli wejść jednocześnie do kilku różnych firm. W przypadku Polkomtela to się nie udało. Gdy stawili się w recepcji, poinformowali o kontroli i poprosili o spotkanie z prezesem zarządu, pracownik zażądał informacji o przedmiocie kontroli.
Gdy usłyszał, że przekażą je bezpośrednio osobie upoważnionej, zgodził się zaprowadzić kontrolerów do biura zarządu. Gdy weszli do windy, inny pracownik skierował ich jednak do sali konferencyjnej.
Później powiadomiono ich o tym, że prezes ma spotkanie. Jeszcze kilkakrotnie mówiono, że spotkanie wciąż trwa, ale prezes już niebawem wyjdzie. Ostatecznie do spotkania doszło, ale dopiero po ponad godzinie.