Wyobraźmy sobie taką sytuację: nadmorska restauracja, a w niej ogromna rotacja gości. Jedni wchodzą, inni wychodzą. Ale... nie wszyscy płacą.
Niektórzy zapominają, a inni uciekają przed rachunkiem. Są i tacy, którzy z godnością po skonsumowanym posiłku oznajmiają, że nie mają pieniędzy.
[srodtytul]Podwójna rola[/srodtytul]
Takie zachowania to żaden ewenement. Najgorsze, że za utracone pieniądze, kufle do piwa, a nawet widelce odpowiadają kelnerzy. Szef uznał, że nasze obowiązki nie ograniczają się do przyjmowania zamówień i roznoszenia potraw. Żąda, byśmy pilnowali tego, co się dzieje na sali, a wartość każdego niezapłaconego rachunku czy utraconego wyposażenia potrąca nam z pensji opowiada czytelnik. Według mecenasa Grzegorza Orłowskiego z firmy Orłowski, Patulski, Walczak w takich wymaganiach nie ma nic złego.
[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=88361C4805B49428C0B1E5DCD0AB3AE7?id=76037]Kodeks pracy[/link] zastrzega, że pracownicy muszą dbać o dobro zakładu pracy. Wolno zatem wymagać od kelnera, by pilnował porządku na sali, bo w ten sposób dba o biznes swojego pracodawcy. Wszystko jednak w granicach zdrowego rozsądku. Trudno wymagać, by kelner pełnił funkcję pracownika ochrony wyjaśnia mecenas.