Dotyczy to praktycznie wszystkich, którzy zatrudniają pracowników etatowo i pozaetatowo.
– Do tej pory do oceny ryzyka stosowano m.in. dość ogólne Polskie Normy – mówi Grażyna Jarosiewicz z Departamentu Nadzoru i Kontroli w Głównym Inspektoracie Pracy. – [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=356949]Rozporządzenie z 27 maja 2010 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy pracach związanych z ekspozycją na sztuczne promieniowanie optyczne (DzU z 2010 r. nr 100, poz. 643)[/link] wprowadza unijne regulacje i bardziej szczegółowo określa sposób oceny.
Nadmiar światła może bowiem prowadzić do niebezpiecznych chorób, m.in. do stanów zapalnych oka, zaćmy czy nawet zmian nowotworowych skóry. Dlatego niezbędne jest ustalenie dopuszczalnego poziomu promieniowania i oceny ryzyka zawodowego. Także informowanie i szkolenie pracowników, którzy mogą być narażeni na negatywne skutki działania światła, jest koniecznością.
Chodzi zarówno o szkodliwe promienie laserowe, jak i tzw. nielaserowe. Pod tym drugim terminem kryją się tak powszechnie stosowane źródła światła, jak żarówki i świetlówki, ale również promienniki nadfioletu (UV), podczerwieni (IR), lampy metalohalogenkowe czy rtęciowe. Pod uwagę brane są też źródła emitujące światło w procesie technologicznym, np. łuki elektryczne, palniki plazmowe i gazowe, paleniska, piece, roztopione metale lub obiekty rozgrzane do wysokiej temperatury.
Natomiast w pierwszym przypadku nie chodzi o same lasery, ale też m.in. o światłowodowe systemy telekomunikacyjne czy diody LED dużej mocy.