Nowelizacja przepisów o zamówieniach publicznych miała ułatwić stawanie do przetargów. Firma, która nie dysponuje np. własnym doświadczeniem, może „pożyczyć je od innej”.
Teoretycznie powinno to działać na korzyść przedsiębiorców. W rozporządzeniu wykonawczym do ustawy znalazł się jednak przepis, który studzi ich entuzjazm. Jeśli firma korzysta z pomocy innej przy wykonywaniu zamówienia, to urzędnicy mogą zażądać dodatkowych dokumentów. Podwykonawcy muszą przedstawić m.in. zaświadczenia o niezaleganiu z podatkami czy składką na ZUS oraz o niekaralności.
[srodtytul]Kłopot z niezatrudnionymi[/srodtytul]
Wiele firm budowlanych nie zatrudnia na stałe specjalistów, np. inżynierów z określonymi uprawnieniami, tylko wykorzystuje ich do konkretnych zadań na przykład na podstawie umowy o dzieło. Część przestraszyła się, że rozporządzenie zmusza je do zebrania od wszystkich takich ekspertów pliku zaświadczeń.
– Obawy te nie są bezpodstawne. Rozporządzenie mówi o korzystaniu z zasobów innych podmiotów. Za podmiot może być uznana zarówno spółka, jak i osoba fizyczna. A to oznaczałoby, że inżynier, który nie jest pracownikiem, może być traktowany jak podwykonawca – mówi Piotr Trębicki, wspólnik w kancelarii Czublun Trębicki.