Nieco upraszczając, można powiedzieć, że wykluczenie dotyczy warunków formalnych, jakie powinni spełnić wykonawcy, zaś odrzucenie oferty – jej treści. Ostateczny efekt dla firmy jest ten sam – zostaje pozbawiona szansy na zdobycie zamówienia. Zresztą przepisy wprost stanowią, że „ofertę wykonawcy wykluczonego uznaje się za odrzuconą” (art. 24 ust. 4 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=B026EE475BFE9313AE7D0C7137E51716?id=247401]prawa zamówień publicznych[/link]).
Mimo że ostateczny wynik jest taki sam, wymienione czynności zamawiającego różnią się znacznie. Jeśli firmie grozi wykluczenie z powodu braku dokumentów, oświadczeń czy pełnomocnictw, to organizator przetargu musi wezwać ją do ich uzupełnienia. Oferty wykonawca nie ma szans uzupełnić. W niektórych sytuacjach może ona natomiast zostać poprawiona przez zamawiającego.
[srodtytul]W jakiej kolejności[/srodtytul]
Przez długie lata zamawiający najpierw sprawdzali spełnienie warunków formalnych i decydowali o ewentualnym wykluczeniu, a dopiero w drugiej kolejności badali ofertę i sprawdzali, czy nie podlega ona odrzuceniu. Sytuacja ta się zmieniła, gdy wprowadzono przepis nakazujący uzupełnianie brakujących dokumentów formalnych (art. 26 ust. 3 pzp). Zgodnie z nim zamawiający wzywa do takiego uzupełnienia tylko wtedy, gdy oferta nie podlega odrzuceniu, a przetargowi nie grozi unieważnienie. Tak więc zarówno badanie dokumentów formalnych, jak i treści samej oferty musi następować w zasadzie jednocześnie. Bez tego zamawiający nie będzie bowiem wiedział, czy może wezwać firmę do uzupełnienia.
[ramka][b]Przykład[/b]