Warto przy tym podkreślić, że jeśli niedbalstwo pracownika nie jest rażące, nie zostanie on pozbawiony pieniędzy z ubezpieczenia. Niedbalstwo jest rażące wtedy, gdy graniczy z umyślnością. Trudno tu jednak przywołać jakieś uniwersalne i klarowne kryteria oceny.
[ramka][b]Przykład 4[/b]
Pan Andrzej jest przedstawicielem handlowym i jechał służbowym samochodem do kolejnego klienta. Wskutek brawurowego wyprzedzania doprowadził do zderzenia z autem nadjeżdżającym z przeciwka. Wszystkie okoliczności jednoznacznie wskazywały, że wyłączną winę za spowodowanie wypadku ponosi pan Andrzej. Warunki do jazdy były w tym dniu bardzo dobre. Jeśli pan Andrzej doznał w wyniku kolizji urazu, nie będzie mógł liczyć na świadczenia przewidziane ustawą wypadkową, ponieważ zachował się rażąco niedbale.[/ramka]
[srodtytul]Zderzenie pojazdów[/srodtytul]
Warto zaznaczyć, że zderzenie pojazdów z reguły zostanie uznane za wypadek przy pracy. W rozumieniu art. 3 ustawy wypadkowej jest nim doznanie obrażeń, które spowodowały śmierć pracownika w czasie wypełniania obowiązków służbowych na skutek zderzenia pojazdów mechanicznych, do którego doszło z tej przyczyny, że samochód kierowany przez pracownika poruszał się po niewłaściwym pasie ruchu ([b]wyrok SN z 24 października 2007 r., I UK 127/07[/b]).
W świetle wcześniejszych rozważań trzeba jednak pamiętać, że poszkodowanemu nic nie da takie ustalenie, jeśli jego prawo do świadczeń będzie musiało zostać wyłączone w związku z umyślnym (lub na skutek rażącego niedbalstwa) naruszeniem przezeń przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia albo z powodu jego nietrzeźwości lub odurzenia środkami lub substancjami psychotropowymi.
[srodtytul]Emeryt poszkodowany[/srodtytul]
Sąd Najwyższy miał okazję przeanalizować też inną sytuację związaną z prawem do świadczeń i ich wysokością. Wyobraźmy sobie, że poszkodowany pracownik, któremu przysługuje renta uzupełniająca, osiąga wiek emerytalny. Trzeba wtedy zastanowić się, czy jako emeryt staje się automatycznie niezdolny do pracy. Jeśliby tak było, prawo do renty musiałoby wygasnąć, skoro nie ma już różnicy między dochodami, jakie mógłby osiągnąć, gdyby nie uległ wypadkowi,a jego obecnymi możliwościami zarobkowymi. W ocenie SN nie ma żadnych podstaw, aby z góry zakładać, że osoba w wieku emerytalnym w ogóle nie nadaje się już do pracy. Każdorazowo zatem należy przeanalizować konkretne fakty i ocenić, czy emeryt mógłby jeszcze pracować, gdyby nie wypadek, jakiemu uległ w związku z pracą. Zdaniem SN poszkodowanemu pracownikowi, który osiągnął wiek emerytalny, może przysługiwać w dalszym ciągu renta uzupełniająca, jeżeli udowodni, że gdyby nie inwalidztwo związane z wypadkiem przy pracy, nadal osiągałby dochód, jakiego – nawet wykorzystując zachowaną zdolność do pracy – obecnie osiągnąć nie może ([b]wyrok SN z 3 września 2008 r., I BP 5/08[/b]).
[ramka][b]Przykład 5[/b]
Pani Rozalia pobierała rentę wyrównawczą. Gdy osiągnęła wiek emerytalny, ZUS odmówił prawa do dalszych świadczeń, argumentując, że i tak jest już niezdolna do pracy. Zgodnie ze stanowiskiem SN trzeba byłoby zbadać, czy pani Rozalia teoretycznie, gdyby nie uległa wypadkowi przy pracy, miałaby możliwość dorobienia do emerytury.[/ramka]
[srodtytul]Są jeszcze odsetki[/srodtytul]
Kiedy uda się już wywalczyć ustalenie, że wypadek, któremu uległ pracownik, ma charakter tego przy pracy, pojawia się pytanie, od jakiej daty ZUS jest winien odsetki za opóźnienie w wypłacie świadczeń? Przy większych opóźnieniach można tu dochodzić znacznych kwot.
Przepisy mówią, że jeżeli ZUS – w terminach przewidzianych w przepisach określających zasady przyznawania i wypłacania świadczeń pieniężnych z ubezpieczeń społecznych lub świadczeń zleconych do wypłaty na mocy odrębnych przepisów albo umów międzynarodowych – nie ustalił prawa do świadczenia lub nie wypłacił tego świadczenia, musi wypłacić odsetki od tego świadczenia w wysokości tych ustawowych określonych w prawie cywilnym. Nie dotyczy to jednak przypadku, gdy opóźnienie w przyznaniu lub wypłacie świadczenia jest następstwem okoliczności, za które ZUS nie ponosi odpowiedzialności. Skoro tak, zawsze trzeba ustalić, czy tę odpowiedzialność ponosi, czy nie, co wcale nie jest takie proste. Przyczyną mogą być zaniedbania organu rentowego dotyczące pozostawienia wniosku bez rozpoznania czy niezgromadzenie niezbędnej dokumentacji, aby podjąć decyzję.
Natomiast gdy organ rentowy, działając w trybie zgodnym z prawem, ustalił prawo do świadczenia bądź go odmówił, a decyzja ta została później zmieniona przez organ odwoławczy, nie ma, niestety, mowy o odpowiedzialności ZUS. Takie stanowisko jest zgodne z orzeczeniem Sądu Najwyższego. Podkreślił on, że gdy dopiero w wyroku sądu ustalono, że zdarzenie było wypadkiem w drodze z pracy, odsetki od roszczenia o jednorazowe odszkodowanie przewidziane ustawą przysługują z upływem 14 dni od daty tego wyroku ([b]wyrok SN z 17 czerwca 2008 r., I UK 322/07[/b]).
Tu warto podkreślić, że świadczenia z tytułu wypadków przy pracy mają dość specyficzny charakter. Przy nich nie wystarczy, jak przy innych sprawach ubezpieczeniowych, przedstawić określone dokumenty, aby liczyć na pozytywne załatwienie. Określenie, czy delikwent uległ wypadkowi przy pracy, czy nie, nastręcza wiele wątpliwości. Nie można zdaniem SN wymagać od ZUS, aby zawsze podejmował jedynie właściwe decyzje. Skoro często sądy różnią się w ocenie tych samych zdarzeń, to należy uznać, że ZUS nie zna wszystkich okoliczności już na samym początku sprawy. I dopiero wyrok sądu wskazuje mu, jaka powinna być prawidłowa decyzja w danych okolicznościach.
[ramka][b]Przykład 6[/b]
Pani Wioleta uległa wypadkowi, którego ZUS nie uznał za wypadek przy pracy. Pracownica odwołała się od tej decyzji, a sąd rejonowy przychylił się do zdania ZUS. Dopiero w apelacji pani Wioleta uzyskała korzystny dla siebie wyrok. Odsetki będą jej przysługiwały po 14 dniach od wyroku sądu okręgowego. ZUS nie poniesie tu odpowiedzialności za swoją obiektywnie błędną decyzję.[/ramka]
[srodtytul]Z żądaniem do szefa[/srodtytul]
Pracownik nie zawsze zadowala się świadczeniami przewidzianymi w ustawie wypadkowej. Bywa bowiem tak, że wypadek przy pracy rodzi również odpowiedzialność cywilną pracodawcy. Utrwalony jest już pogląd, że otrzymanie świadczenia z jednego tytułu nie wyłącza dochodzenia pieniędzy z drugiego. Trzeba tylko pamiętać, że nie ma tu automatyzmu i nie zawsze to, że pracownik uległ wypadkowi przy pracy, powoduje uzyskanie dodatkowych świadczeń od przełożonego. Temu poglądowi dał wyraz Sąd Najwyższy. Uznał, że samo stwierdzenie, że określone zdarzenie było wypadkiem przy pracy, jest wiążące w postępowaniu o świadczenia przysługujące na podstawie ustawy o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (np. o jednorazowe odszkodowanie, o rentę rodzinną dla członków rodziny ubezpieczonego zmarłego wskutek wypadku przy pracy). Nie gwarantuje natomiast, że tym samym osobom uprawnionym do jednorazowego odszkodowania lub renty rodzinnej na podstawie przepisów o ubezpieczeniach społecznych zostaną przyznane świadczenia z prawa cywilnego. Cywilnoprawna odpowiedzialność pracodawcy za skutki wypadku przy pracy, jakiemu uległ podwładny, zależy od tego, czy spełnione są przesłanki tej odpowiedzialności przewidziane przez prawo cywilne ([b]wyrok SN z 24 czerwca 2008 r., I PK 298/07[/b]).
[srodtytul]Więcej z kodeksu cywilnego[/srodtytul]
Jakie to są przesłanki? To zależy od tego, na jaki przepis pracownik chce się powołać. Czy wypadek był efektem działania przedsiębiorstwa? Jeśli nie, przede wszystkim koniecznie trzeba wykazać, że szef ponosi winę za szkodę, której doświadczył zatrudniony. Jeśli swoich praw dochodzą spadkobiercy zmarłego w wypadku, będą musieli udowodnić, że na zmarłym ciążył wobec nich obowiązek alimentacyjny. I wtedy od zobowiązanego do naprawienia szkody pracodawcy mogą żądać renty obliczonej stosownie do własnych potrzeb oraz możliwości zarobkowych i majątkowych zmarłego przez okres prawdopodobnego trwania obowiązku alimentacyjnego. Takiej samej renty wolno domagać się innym osobom bliskim, którym zmarły pracownik dobrowolnie i stale dostarczał środków utrzymania, jeżeli z okoliczności wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.
Inną podstawę daje art. 435 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=2AE3887FEE0EDB864B38425392F4C999?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]. Przewiduje on, że prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch siłami przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) odpowiada za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu. Odpowiedzialność ta jest jednak wyłączona, gdy szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie odpowiada. Większe pole do popisu daje odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, przewidziana w tej regulacji. Powołując się na nią, pracownik nie będzie musiał wykazywać winy pracodawcy. Wskazuje jedynie to, że szkoda po pierwsze powstała w wyniku działania zakładu, a po drugie, że nie została spowodowana wyłącznie przez załogę, przez osobę trzecią albo siłę wyższą.
[ramka][b]Przykład 7[/b]
Wróćmy do pana Sebastiana z przykładu 3. Wprawdzie nieszczęśliwe zdarzenie, jakiego doznał, będzie uznane za wypadek przy pracy, ale chcąc otrzymać dodatkowe świadczenie, musiałby wykazać, że szef ponosi odpowiedzialność za jego uraz. Szef pana Sebastiana zdoła jednak uniknąć płacenia odszkodowania. Wypadek ten został bowiem spowodowany z wyłącznej winy osoby trzeciej, czyli lekarza. Wykazanie tego wystarczy, aby zdjąć obciążenie z pracodawcy.[/ramka]
[srodtytul]Lepsze dawne przepisy[/srodtytul]
[b]Przy ustawie wypadkowej należy też rozważyć, którą – nową czy starą – należy stosować, jeśli proces przyznawania świadczeń ciągnął się pod rządami ich obu. [/b]
Przepisy przejściowe wskazują, że do wniosków o jednorazowe odszkodowanie zgłoszonych przed wejściem w życie ustawy, czyli co do zasady przed 1 stycznia 2003 r., stosuje się regulacje obowiązujące w dniu wydania orzeczenia o uszczerbku na zdrowiu lub stwierdzającego związek śmierci z wypadkiem albo chorobą zawodową.
Choć wydaje się to oczywiste, czasami nie jest łatwo jednoznacznie ustalić, co kryje się pod pojęciem „orzeczenie o uszczerbku na zdrowiu”. Kwestia ta ma jednak istotne znaczenie dla poszkodowanych w wypadkach, gdyż stawki za odsetki przy uszczerbku na zdrowiu w starej ustawie były wyższe niż obecnie.
Analizując to zagadnienie, SN doszedł do wniosku, że jeżeli ustalenie uszczerbku na zdrowiu jest przesłanką przyznania jednorazowego odszkodowania za wypadek przy pracy, to odmowa organu rentowego jest zrównana z orzeczeniem o uszczerbku na zdrowiu w rozumieniu art. 46 ustawy nawet wówczas, gdy przyczyną odmowy jest ustalenie organu, że zdarzenie nie było wypadkiem przy pracy ([b]wyrok SN z 22 listopada 2007 r., II UK 69/07[/b]). Inaczej rzecz ujmując, gdy brakuje orzeczenia lekarza czy komisji, za orzeczenie o uszczerbku na zdrowiu musi wystarczyć decyzja ZUS. Zdaniem SN za takie orzeczenie nie należy uznawać np. wyroku sądu.
Tak będzie również wtedy, gdy w pierwotnej decyzji organ rentowy stwierdza, aby nie uznać zdarzenia za wypadek przy pracy.
[ramka][b]Przykład 8[/b]
W 2000 r. pani Anna uległa wypadkowi, którego ZUS nie uznał w decyzji z 2001 r. za ten przy pracy. Prawo do świadczeń pani Anna nabyła po wyroku sądu rejonowego z 15 września 2004 r., który zmienił orzeczenie ZUS. Pani Anna dostanie świadczenie na podstawie starej ustawy wypadkowej, bo orzeczeniem o uszczerbku na zdrowiu będzie dla niej odmowna decyzja organu rentowego.[/ramka]
[i]Autor jest asystentem sędziego w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego[/i]