Pracownik naszego czytelnika rozwiązał z nim umowę o pracę w trybie natychmiastowym. Zarzucił mu naruszenie podstawowych obowiązków, początkowo nie wskazując konkretnie, o co chodziło. Następnie w piśmie rozwiązującym angaż podał, że nie wypłacano mu nagród. Te jednak, w opinii czytelnika, mu się nie należały i nigdy nie obiecano mu takiej gratyfikacji. Czytelnik uważa, że zachowanie pracownika było nieuzasadnione. Postanowił dochodzić odszkodowania w sądzie pracy na podstawie art. 61[sup]1[/sup] kodeksu pracy.
Nie wie jednak, jak postępować, by nie złamać procedury sądowej. I nie ma co się dziwić jego obawom, bo spory pracownicze to dla każdego pracodawcy sprawa trudna. Jednak czasem nie sposób ich uniknąć. Pracodawca może poprawić swoją pozycję procesową przez dobre przygotowanie sprawy i rozsądną argumentację.
[srodtytul]Reakcja na niesprawiedliwość[/srodtytul]
Czytelnik postanawia przygotować pozew. Ma na to 14 dni od doręczenia mu zawiadomienia o rozwiązaniu angażu. Tak wynika z art. 264 § 2 k.p. Musi przy tym pamiętać, że niezbędnym warunkiem do jego skutecznego złożenia jest posiadanie zdolności do działania w procesie. Jest to bardzo istotne w praktyce, bo może się okazać, że konkretny pracodawca nie ma takiej zdolności albo występuje nie ta jednostka, która w danych warunkach powinna być pracodawcą. Na przykład pracodawcą jest jednostka organizacyjna zakładu – jego poznański oddział, a nie zlokalizowana w Katowicach centrala firmy. Oczywiście wszystkie te uchybienia można naprawić, jednak może się okazać, że traci się to, co najcenniejsze, czyli czas.
Pracodawca powinien mieć zdolność sądową i procesową do działania w sądzie. Pierwsza z nich to możność bycia stroną w procesie. Należy odróżnić od niej zdolność procesową, która polega na możności samodzielnego, aktywnego działania w trakcie postępowania.