Zamknęła się kolejna furtka przed odwoływanymi ze stanowisk menedżerami. [b]Sąd Najwyższy uznał w niedawnym wyroku (sygn. II CSK 419/08)[/b], że członek zarządu spółki z o.o. zdjęty ze stanowiska uchwałą rady nadzorczej nie ma prawa kwestionować tej uchwały przed sądem. Wolno mu co najwyżej dochodzić wynikających z odwołania roszczeń przed sądem pracy czy cywilnym.
[srodtytul]O co chodzi[/srodtytul]
Preludium do opisywanego wyroku rozegrało się już dwa lata temu. [b]1 marca 2007 r. SN[/b] rozstrzygnął, że członek zarządu odwołany uchwałą zgromadzenia wspólników nie ma prawa wystąpić do sądu o stwierdzenie jej nieważności jako sprzecznej z prawem [b](sygn. III CZP 94/06[/b]). W wielu spółkach jednak zarząd powoływany jest przez radę nadzorczą, a nie przez wspólników. Sytuacja takich osób była więc do niedawna mocno niepewna. Zwłaszcza że kodeks spółek handlowych – inaczej niż w wypadku uchwał zgromadzenia wspólników – nie przewiduje żadnej szczególnej drogi kwestionowania uchwał rady nadzorczej. Eksperci sugerowali często, że kwestionowanie takich uchwał mogłoby następować w drodze tzw. powództwa o ustalenie przewidzianego w art. 189 kodeksu postępowania cywilnego. Teraz okazuje się, że zdaniem SN droga ta jest dla odwołanych zamknięta.
[srodtytul]Są wątpliwości[/srodtytul]
Można się spodziewać, że nowe orzeczenie znów wywoła dyskusję o uprawnieniach odwoływanych menedżerów. Nie ulega wątpliwości, że godzi ono w ich interesy. Zwłaszcza gdy w umowie spółki znajdzie się dość częste w praktyce postanowienie uzależniające odwołanie członka zarządu od ważnych powodów. – Taka linia orzecznicza godzi w konstytucyjne prawo do sądu i podważa zaufanie menedżerów do postanowień umów spółek – twierdzi radca prawny Radosław L. Kwaśnicki. Jego zdaniem [b]z opisywanego wyroku wynika, że odwołany członek zarządu nie może w żaden sposób kwestionować zasadności swego odwołania[/b] – nawet gdy w jaskrawy sposób narusza ono prawo.