Przedsiębiorca, który ma pozycję monopolistyczną, może narzucać wysokie ceny. Nabywcy, chcąc nie chcąc, muszą kupować właśnie jego produkty lub usługi. Firma może też stosować ceny niższe niż rywale – by zmusić ich do opuszczenia rynku lub zniechęcić do wejścia innych, a potem... wrócić do cen wygórowanych.
[b]Co może zrobić mała firma, której interesy poniosły uszczerbek w wyniku manipulacji cenowych konkurenta? I co czeka tego, który stosuje takie praktyki?[/b] To zależy. Każdy przypadek wymaga odrębnej analizy, a kluczowe są dwa pojęcia: rynek właściwy i pozycja dominująca.
[srodtytul]Nie wolno nadużywać[/srodtytul]
Rynek właściwy to taki, na którym sprzedawane są porównywalne produkty lub usługi i na którym panują zbliżone warunki konkurencji. Może to być maleńki rynek lokalny (nawet teren uczelnianej biblioteki), a może być ogólnokrajowy – w zależności od terytorium, na jakim oferowany jest dany produkt lub usługa.
[b]Dominującym jest przedsiębiorca, który z racji swego potencjału i siły rynkowej nie czuje presji konkurencyjnej, tzn. ma dużą swobodę działania – niezależnie od konkurentów, partnerów handlowych, konsumentów. W polskim prawie domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, gdy jego udział w rynku właściwym przekracza 40 proc. [/b]