W każdej firmie są osoby, które głośno wyrażają swoje niezadowolenie z tego, co dzieje się w zakładzie, krytykują swoich przełożonych i snują czarne scenariusze rozwoju organizacji. Czy można im z tego powodu wypowiedzieć umowę?
[srodtytul]Krytyka dopuszczalna[/srodtytul]
Pracownik może otwarcie, krytycznie i we właściwej formie wypowiadać się w sprawach dotyczących organizacji pracy. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 7 września 2000 r. (l PKN 11/2000). Wolno zatem wypowiadać się krytycznie w kwestiach takich, jak kolejność czynności, podział zadań, szczególnie gdy dzieje się to np. na porannych zebraniach z szefem. W opisywanej sprawie podwładny krytykował pracowników za złą jakość pracy, zgłaszał administratorowi, że niektórzy byli nietrzeźwi, wypowiadał uwagi i oceny na temat organizacji pracy, planu zajęć na poszczególne dni, co wykraczało poza jego kompetencje. Sądy uznały, że taka krytyka mieściła się w dopuszczalnych granicach i w żadnym razie nie polegała na obrażaniu przełożonego – nie zachowywał się w stosunku do niego ani ordynarnie, ani obraźliwie. Pracownik krytykował polecenia, ale je wykonywał. Jego pracy nie można było nic zarzucić. Sądy uznały więc, że przyczyną konfliktu było to, że to szef nie umiał znieść niepochlebnych uwag.
[srodtytul]Rób, chociaż się nie zgadzasz[/srodtytul]
Pytanie, kiedy krytyka przestaje być dopuszczalna. Z pewnością nie mieści się w pojęciu dopuszczalnej krytyki działań pracodawcy odmowa wykonywania poleceń wydawanych na podstawie i w granicach określonych w art. 100 § 2 k.p. Tak uznał [b]Sąd Najwyższy w wyroku z 17 grudnia 1997 r. (I PKN 433/97)[/b]. Stwierdził też, że przekroczenie przez pracownika dopuszczalnych granic krytyki poczynań pracodawcy, określającego cele i metody ich osiągania w ramach prowadzonej przez niego działalności, może stanowić uzasadnienie wypowiedzenia umowy o pracę na czas nieokreślony.