Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską zawiera w art. 13 zapis o ochronie przed dyskryminacją ze względu na płeć, rasę lub pochodzenie etniczne, religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Jednak ta ochrona w pełni znalazła odzwierciedlenie tylko w prawie pracy. Pozostałe dziedziny życia, w szczególności równy dostęp obywateli Unii do towarów i usług, ciągle czekają na uwzględnienie. Obowiązuje bowiem dyrektywa 2000/43, która chroni przed dyskryminacją tylko ze względu na pochodzenie rasowe i etniczne.
– Ciągle możliwe są konflikty ze względu na wyznanie, poglądy czy orientację seksualną – dodaje Franziska Brantner.
Nie wiadomo jeszcze, jak będą wyglądały nowe przepisy. Pojawiają się bowiem propozycje, by przygotować tylko te zapewniające równe traktowanie niepełnosprawnym, gdyż na takie zmiany zgadza się większość państw Unii. Pozostałe przepisy antydyskryminacyjne, np. ze względu na wyznanie, poglądy czy orientację seksualną, miałyby zostać opracowane oddzielnie. Zdaniem Franziski Brantner oznaczałoby to pożegnanie z ich przyjęciem. Dlatego organizacje zabiegające o równe traktowanie powinny szybko się porozumieć i razem wpłynąć na rządy państw Unii, by poparły w Komisji wszystkie niezbędne zmiany.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl
Wielokrotnie apelowaliśmy o implementację przepisów wspólnotowych chroniących przed dyskryminacją oraz o usunięcie błędów z już obowiązujących. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że podczas trwających od czterech lat prac nad ustawą o równym traktowaniu bardzo zawęził się zakres ochrony, jaką mają zapewniać te przepisy. Polska konstytucja w art. 32 gwarantuje równe traktowanie obywateli. Jednak jest to ogólny przepis, na który trudno powoływać się przed sądem. Dlatego tak potrzebne są konkretne regulacje, które określą, co dokładnie należy rozumieć jako dyskryminację, z jaką karą może się spotkać osoba ją stosująca, a także jakie odszkodowanie należy się tym, którzy są nierówno traktowani.