Pracodawca, wskazując na to, że członkowie rady są równocześnie jego pracownikami, uznaje się za uprawnionego do przeglądania, sprawdzania czy przechowywania ich służbowej korespondencji. Odczytując jednak korespondencję służbową członka rady, pracodawca musi uważać. Chodzi o to, aby nie przekroczył granicy dopuszczalnej kontroli korespondencji służbowej skierowanej do członka rady jako pracownika. Przełożony nie ma jednak prawa kontrolować listów adresowanych do rady i poszczególnych jej członków występujących jako członkowie podmiotu przedstawicielskiego wybranego zgodnie z ustawą o informowaniu.
[ramka][b]Przykład [/b]
Pracodawca nie powinien otwierać korespondencji skierowanej do adresata: „Jan Kowalski, przewodniczący Rady Pracowników w X sp. z o.o.”. W takiej sytuacji Jan Kowalski występuje jako członek niezależnego podmiotu przedstawicielskiego, a nie jako pracownik pracodawcy.[/ramka]
Przypominam, że korespondencja prywatna jest mocno chroniona w polskim prawie. Art. 49 konstytucji gwarantuje wszystkim obywatelom ochronę tajemnicy komunikowania się. Ograniczyć ją można tylko w sytuacjach określonych w ustawie i w sposób w niej podany. Tajemnica komunikowania obejmuje nie tylko tradycyjne listy, ale również e-maile czy SMS-y. Ochrona tajemnicy komunikowania się dotyczy też prawa do porozumiewania się w dowolnej formie.
Tajemnica korespondencji jest chroniona także przez art. 267 kodeksu karnego. Przewiduje on, że „kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nieprzeznaczoną, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”. Jeśli więc wyraźnie został wskazany adresat – rada pracowników, to pracodawcy nie wolno podejmować jakichkolwiek działań mających na celu zapoznanie się z tak zaadresowaną wiadomością.