Spółki kapitałowe mają kilka możliwości angażu zarządców. Mogą ich przyjąć wyłącznie na mocy uchwały powołania albo zaoferować ewentualnie dodatkowo etat lub umowę cywilną.
Członek zarządu może pełnić funkcję bezumownie, tylko na mocy samego aktu powołania go w skład gremium. W takiej sytuacji odpowiednią uchwałę podejmuje najczęściej zgromadzenie wspólników w spółce z o.o., a w akcyjnej rada nadzorcza. W świetle wyroku Sądu Najwyższego z 28 lipca 1999 r. (I PKN 171/99): Obowiązek członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wykonywania czynności związanych z prowadzeniem spraw spółki może wynikać bezpośrednio z art.201 § 2 k.h. (obecny art. 208 k.s.h. - przyp. aut.), jeżeli nie została z nim zawarta umowa o pracę lub inna umowa. Wybierając formę zatrudnienia członka zarządu, należy brać pod uwagę cele temu przyświecające. A więc przede wszystkim stworzenie obopólnego systemu motywacji, który pozwoli docenić osiągane przez menedżera efekty oraz zrównoważy ryzyko obydwu stron.
Znacznie korzystniejsze może się okazać zaangażowanie menedżera w ramach kontraktu menedżerskiego lub innego o zarządzanie. Zasada wolności umów pozwala bowiem na ułożenie zasad współpracy, tak jak chcą strony. Ogranicza je tylko zastrzeżenie z art. 353 1 k.c., by treść lub cel takiego postępku nie sprzeciwiały się naturze stosunku, ustawie czy zasadom współżycia społecznego. Tak szerokich możliwości manewru nie daje natomiast pracownicza forma zatrudnienia. Prosocjalne prawo pracy chroni bowiem i uprzywilejowuje zatrudnionych. Tylko umowa cywilna gwarantuje jako taką przewidywalność skutków prawnych i finansowych zatrudnienia członka zarządu. Pozwala w szczególności na skorelowanie długości umowy z czasem sprawowania funkcji członka zarządu. Jak zdecydował 10 sierpnia 2000 r. Sąd Najwyższy, kadencyjność organów spółki prawa handlowego nie wymaga zawierania z członkami zarządów umów o pracę na czas określony równy okresowi kadencji (IPKN758/99).
W praktyce spółki często oferują członkom zarządu umowy na czas nieokreślony. Samo wygaśnięcie mandatu wraz z upływem kadencji (art. 200 § 1 - 3 oraz art. 370 § 4 k.s.h.) nie oznacza wówczas jednoczesnego rozwiązania stosunku pracy. Firma musi złożyć w tym celu odrębne oświadczenie woli, zmierzające do rozwiązania stosunku pracy. Będzie to więc wypowiedzenie albo propozycja rozstania za porozumieniem. Angażu bezterminowego nie sposób też skorelować z czasem sprawowania funkcji członka zarządu. A to za sprawą art. 41 k.p., według którego nie wolno dać wypowiedzenia podczas urlopu pracownika i innej usprawiedliwionej nieobecności, jeśli nie upłynął jeszcze okres uprawniający do zakończenia umowy bez wypowiedzenia. Nadużywając tej ochrony, odwołani prezesi idą nagle na długie zwolnienia lekarskie. Tak było w 113 na 150 badanych przez autorów przypadkach odwołania członków zarządu mających stałe umowy. Chorowali nagle zaraz po usunięciu z zarządu, przekreślając na wiele miesięcy możliwość wręczenia im wypowiedzeń. Inny przykład: odwołany wiceprezes wydawnictwa został wybrany na przewodniczącego działającej w spółce zakładowej organizacji związkowej w nocy tuż przed zamierzonym wymówieniem. Drugi członek tego zarządu uciekł z kolei na posadę społecznego inspektora pracy. Takich problemów zdrowotnych nie mają tymczasem menedżerowie na umowach cywilnych.
Problemu nie eliminuje również zatrudnienie menedżera na okresową umowę o pracę równą okresowi kadencji zarządu. Nawet wówczas mogą powstać problemy w razie jego szybszego odwołania. Spółka będzie mogła dać mu wtedy wypowiedzenie, jeśli angaż to dopuszcza i pracownik nie ucieknie na zwolnienie chorobowe. Niewiele przy tym firmom pomoże liberalne podejście sądów do niektórych zasad rozwiązywania umów o pracę z zarządcami. Wyraża się ono uznaniem samego faktu odwołania z zarządu za uzasadnioną przyczynę wypowiedzenia, brakiem obowiązku konsultowania zamiaru wypowiedzenia ze związkiem czy surową oceną niektórych żądań menedżerów w płaszczyźnie zasad współżycia społecznego (art. 8 k.p.). Wprawdzie łagodzą one nieco wydźwięk niektórych przepisów ochronnych w odniesieniu do członków zarządu, ale nie wyłączają przecież ich stosowania. Menedżerowie lubią tymczasem umowy o pracę. Pociąga ich przede wszystkim:
- korzystanie z niezbywalnych uprawnień pracowniczych, jak urlop wypoczynkowy,