W pierwszym miesiącu 2010 r. firmy leasingowe udzieliły finansowania na kwotę 1,27 mld zł. Rok wcześniej było to ok. 1,4 mld zł.
– Potwierdza się hipoteza o zahamowaniu negatywnej dynamiki rynku – uważa Mieczysław Groszek, prezes BRE Leasing. Jak dodaje, styczeń jest zwykle najsłabszym miesiącem w roku. – Nie ma entuzjazmu, ale też katastroficznych nastrojów. Ważne będą dane za pierwszy kwartał. Jeśli rynek wyjdzie na plus, to będzie można ogłosić koniec recesji – mówi.
Podobnego zdania jest Tomasz Sęba, dyrektor sprzedaży spółek leasingowych BZ WBK. Jego zdaniem sytuacja na rynku powoli zaczyna się poprawiać. Klienci stopniowo składają coraz więcej zapytań, a spółka rozpatruje coraz więcej wniosków. – Na razie nie przekłada się to jednak na sprzedaż, która w styczniu i lutym 2010 r. utrzyma się na mniej więcej takim samym poziomie jak w ostatnich miesiącach 2009 r. – dodaje.
Spółki leasingowe cierpią w dużej mierze przez koncentrację na małych i średnich firmach, które wciąż są w gorszej kondycji. Do tego rozczarowaniem jest spadek finansowania aut osobowych (o ok. 26 proc.). Zapowiedzi resortu finansów dotyczące likwidacji (od połowy tego roku) odliczania VAT od nabycia, leasingu i paliwa od samochodów z tzw. kratką dawały nadzieję na większy popyt na takie samochody – obecnie przy zakupie osobowego auta nie ma pełnego odliczenia VAT, a przy nabyciu z kratką już tak. Tego jednak nie widać.
Jak dodaje Andrzej Krzemiński, prezes EFL, mało sprzedaje się też samochodów z rocznika 2009, bo importerzy nie zrobili zapasów, a używane zasypał śnieg na placach. Nadal kiepsko wypada też finansowanie transportu ciężkiego i naczep (spadek o ok. 20 proc.). Wzrost nastąpił w lekkich pojazdach dostawczych (do 3,5 t). Firmy sfinansowały zakupy wszystkich rodzajów pojazdów za 787 mln zł – to spadek o ponad 10 proc. W maszynach i urządzeniach wynosi on nieco mniej niż 9 proc. – ok. 430 mln zł. Brakuje choćby popytu na maszyny budowlane, ze względu na zimę.