Najlepiej, aby prywatna poczta była oznaczona jako „priv”, czyli private. Jeśli mimo to przełożony będzie ją czytać, pracownik będzie mógł rozwiązać z nim umowę bez wypowiedzenia z powodu naruszenia obowiązku poszanowania godności i dóbr osobistych podwładnego.
[srodtytul]Z alkomatem w dłoni[/srodtytul]
Pracodawca nie może dopuścić do pracy nietrzeźwego pracownika. I to nie tylko ze względu na dbałość o zakład pracy, ale także bezpieczeństwo przebywających w nim osób.
W związku z tym firmy coraz częściej decydują się na użycie alkomatu, jeszcze przed przystąpieniem załogi do pracy. Na taki właśnie krok zdecydowała się ostatnio spółka PKP InterCity po tym, jak pijany maszynista wykoleił 12 wagonów.
Nie ma w tym nic sprzecznego z prawem. Pracodawca, który podejrzewa, że pracownik jest pod wpływem alkoholu, ma prawo sprawdzać trzeźwość zatrudnionych. Może też badać ich pod kątem stosowania używek.
Jeśli podejrzewa, że podwładny jest pod wpływem alkoholu czy innych substancji odurzających, powinien odsunąć go od pracy. Uzasadnione podejrzenie w tym przypadku wystarczy.
[ramka][b]Przykład[/b]
Pracodawca podejrzewał, że pracownik zajmujący się betonowaniem jest nietrzeźwy. Nie mógł sam sprawdzić swoich podejrzeń, więc wysłał z alkomatem pracownika kadr. Ten jednak nie wiedział, jak obsługuje się ten sprzęt i choć badanie przeprowadzono kilkakrotnie (pracownik zgodził się na nie bez oporów), za każdym razem wynik był inny.
Za pierwszym razem urządzenie wskazało, że w wydychanym powietrzu podwładny ma 1,8 promila, po kilku minutach przy kolejnym pomiarze było już 2,7 promila. Trzecie badanie, przeprowadzone w odstępie kolejnych kilku minut, wskazało na 0,0 promila. Mimo to kadrowiec stwierdził, że budowlaniec był pod wpływem alkoholu.
Oskarżony jednak to zakwestionował. Podkreślał, że wynik był zafałszowany, ponieważ pracownik kadr nie miał specjalnego przeszkolenia. A bez tego nie jest możliwe ustalenie prawdy. Miał rację. Wskazywał też, że użyty alkomat był „prehistoryczny”.
Tymczasem wiarygodny sprzęt musi posiadać tzw. urzędowe świadectwo wzorowania. Dzięki temu wynik badania tym urządzeniem może być dowodem w sądzie.
Taki profesjonalny alkomat kosztuje ok. 2,3 tys. zł.[/ramka]
Pracodawca nie ma jednak prawa zmusić podwładnego, aby poddał się badaniom alkomatem, pozwolił sobie pobrać krew lub oddał próbkę moczu.
Jedynie pracownik pełniący w firmie funkcje nadzorcze, jeżeli od jego stanu psychofizycznego zależy bezpieczeństwo wykonywania pracy przez innych pracowników, powinien się poddać takim badaniom na żądanie pracodawcy.
Tak stwierdził [b]Sąd Najwyższy w wyroku z 8 kwietnia 1998 r., (I PKN 27/98).[/b]
Pracodawca nie jest jednak w takiej sytuacji bezradny. Może bowiem przedstawić świadków i dowody, które potwierdzą, że pracownik był nietrzeźwy, np. czuć było od niego woń alkoholu, a oprócz tego mówił bełkotliwie i nieskładnie. Może również wydać polecenie zobowiązujące pracownika do udania się na komisariat policji i przebadania na obecność alkoholu we krwi.
[ramka][b]Uwaga[/b]
Testy wariograficzne mogą przechodzić tylko niektórzy pracownicy, np. kandydaci do pracy w Straży Granicznej lub na niektóre stanowiska w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.[/ramka]
[ramka][b]Ważne[/b]
Firmy mogą wykorzystywać dane biometryczne pracowników wtedy, gdy konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa w szczególnie istotnych strefach, np. w takich pomieszczeniach w bankach, w których ustawione są sejfy.[/ramka]