Firmy ubezpieczeniowe nie od razu skłonne były ubezpieczać członków organów spółdzielni mieszkaniowych w związku ze zmianą prawa w 2005 r. Początkowo obawiano się fali roszczeń ze strony spółdzielców. Z czasem jednak okazało się, że mimo narastającej „kultury roszczeniowej" spółdzielcy prawdopodobnie wciąż nie wiedzą o tym, że istnieje możliwość dochodzenia odszkodowania od organów spółdzielni. Ich krytyka jest zaś zwykle jedynie werbalna.
Dziś na rynku liczy się oferta produktowa jedynie kilku ubezpieczalni i nie są to firmy, do których przywykli przedsiębiorcy i menedżerowie (są to tzw. ubezpieczyciele wyspecjalizowani). Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej zarządzających jest trudne i specyficzne. Jego prowadzenie oznacza konieczność zatrudnienia wysokiej klasy specjalistów w dziedzinie prawa i ubezpieczeń.
Co do zasady jest to produkt ubezpieczeniowy jedynie zaadaptowany dla organów spółdzielni. Powstał blisko 100 lat temu dla spółek akcyjnych. Choć obecnie nie ma przeszkód, by stosować go do ubezpieczania członków organów wszelkich podmiotów, trzeba pamiętać o odrębnościach. Spółdzielczość na przykład kieruje się ideą równości członków, demokratyczności zarządzania i zasadą non profit, gdy tymczasem spółki handlowe oparte są na kapitale i zysku.
W praktyce ubezpieczeniem tym są zainteresowani jedynie członkowie zarządu spółdzielni, a czasem jedynie sam prezes. Jest to jednak błędne podejście. Fakt, że prezes jest centralną postacią i podejmuje większość decyzji, nie zmienia zasady kolegialności, a tym samym rozłożenia odpowiedzialności na wszystkich. Zasiadanie w radzie nadzorczej spółdzielni jest równie odpowiedzialne jak zarządzanie nią. Członek organu, który osobiście nie brał udziału w podejmowaniu wadliwej decyzji, musi bowiem wykazać swoją aktywność w zapobieżeniu szkodzie (głosowanie przeciw może nie wystarczyć). Inaczej może być nią również obciążony. Z tego względu ubezpieczenie powinno obejmować wszystkich członków organów, tj. zarządu, rady nadzorczej, a nawet kluczowych pracowników (główna księgowa). Dopiero zawarcie ubezpieczenia w formie grupowej daje realną ochronę.
Nie przypadkiem wiodący na polskim rynku ubezpieczyciele D&O (ang. Directors and Officers Liability Insurance) pochodzą głównie z obszaru anglosaskiego (USA, Wielka Brytania). Ubezpieczenie członków organów tam powstało i tam jest najbardziej popularne. Również standardy umowne, jakie funkcjonują w naszym kraju, pochodzą z tamtego obszaru prawno-ubezpieczeniowego.