Pracownik może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, jeśli pracodawca dopuścił się wobec niego ciężkiego naruszenia swych podstawowych obowiązków. Podwładnemu przysługuje wtedy odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia, a jeżeli umowa została zawarta na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy – w wysokości wynagrodzenia za okres dwóch tygodni (art. 55 § 1
1
k.p.).
Prawo do tej rekompensaty zależy od stwierdzenia, że rozwiązanie umowy o pracę było uzasadnione. Jedną z jej przesłanek jest to, że szef dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków, gdy zaś tego „dopuszczenia się" nie ma, a więc gdy fakt podany przez pracownika nie istniał, roszczenie o odszkodowanie nie powstaje i pracodawca nie musi go wypłacać. Pracownik otrzyma je tylko wtedy, gdy wskazane przez niego podstawy rozstania faktycznie miały miejsce. Tak wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 4 marca 1999 r. ?(I PKN 614/98).
Kiedy firma nie działa fair
Odszkodowanie należy się pracownikowi wówczas, gdy pracodawca m.in. nie zapewnia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, nie prowadzi systematycznych szkoleń załogi z BHP, a także nie wypłaca terminowo i prawidłowo wynagrodzenia. Przy czym zakład, który nie reguluje na czas całości wynagrodzenia, ciężko narusza podstawowy obowiązek z winy umyślnej, choćby z przyczyn niezawinionych nie uzyskał pieniędzy na wynagrodzenia. Wskazywał na to SN w wyroku ?z 4 kwietnia 2000 r. (I PKN 516/99). Jednak pracownik nie ma prawa do odszkodowania w razie sporadycznego zablokowania mu drobnej części wynagrodzenia. Tak też podnosił SN w wyroku ?z 27 lipca 2012 r. (I PK 53/12). Nie jest to ciężkie złamanie obowiązku pracodawcy.