Wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej przeprowadził kontrolę ?w jednym z łódzkich sklepów. W jej trakcie pobrał próbki sera morskiego. Próbkę przebadało laboratorium. ?I okazało się, że ser nie zawiera tłuszczu mlecznego, tylko tłuszcz obcy, którego było w serze aż 91,66 proc.
Właściciel sklepu, którym była spółka z o.o., zażądał wówczas przeprowadzenia dodatkowego dowodu w postaci zeznań pracowników producenta sera. Chodziło m.in. o ustalenie metod produkcji i jakości tego produktu.
Łódzki inspektor na to się jednak nie zgodził i ukarał spółkę za wprowadzenie do obrotu zafałszowanego artykułu rolno-spożywczego. Kara wyniosła 4 tys. zł.
Spółka odwołała się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Inspektorowi zarzuciła m.in. błędy w ustaleniach faktycznych, a także niewłaściwe pobieranie próbek. Przepisy unijne przewidują bowiem – jej zdaniem – że zanim zostaną pobrane, producent powinien się wypowiedzieć, jaki sposób jest właściwy. A w tym wypadku tak nie było.
Prezes UOKIK nie uwzględnił odwołania spółki. Jego zdaniem zarzuty są bezzasadne.