Zagrożone jest już wolne w najbliższe święto Trzech Króli. Długi majowy weekend dla wielu pracowników przestanie już być taki długi. A o paradach wojskowych 11 listopada w Święto Niepodległości będzie można całkiem zapomnieć. Taka jest cena za chęć utrzymania przez naszych polityków miejsca na podium trzech największych (po Indiach i Chinach) potęg gospodarczych świadczących usługi informatyczne na rzecz zagranicznych podmiotów.
W czasie nocnego głosowania w zeszły czwartek posłowie koalicji uchwalili nowelizację kodeksu pracy autorstwa Adama Szejnfelda. Ma ona zapewnić bardziej elastyczne przepisy dla branży, w której pracę znalazło już blisko 200 tys. osób. Świadczą swoje usługi na rzecz kontrahentów w innych krajach UE, w USA, a nawet Izraelu i krajach arabskich.
Do tej pory nasze prze pisy utrudniały polskim przedsiębiorcom świadczenie usług informatycznych za granicą ze względu na różne kalendarze świąt, a nawet, zwłaszcza w wy padku krajów arabskich i Izraela, inny układ tygodnia pracy. Wolna w krajach chrześcijańskich niedziela jest tam zwykłym dniem roboczym. Rozpoczyna ona tydzień pracy, który kończy się w czwar tek. Weekend zaś przypada w piątek i sobotę.
Nowelizacja kodeksu pracy pozwoli organizować pracę osób zatrudnionych w Polsce w terminach dostosowanych do zagranicznych kalendarzy świąt. Oznacza to dla wielu pracowników przestawienie się na arabski czy izraelski kalendarz.
Dla branży, która już teraz generuje prawie 8 mld zł przychodu za świadczone transgranicznie usługi, nowelizacja przepisów oznacza szanse na powstrzymanie naporu centrów usług biznesowych zakładanych ostatnio w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech. One w swoich przepisach nie mają ograniczeń podobnych do tych, które do tej pory funkcjonowały w Polsce.