W kodeksie pracy nie określono zasad ustalania wysokości zadośćuczynienia za mobbing. Jego oszacowanie pozostawiono decyzji sądu, który w oparciu o określenie rodzaju i wielkości krzywdy może zasądzić odpowiednią kwotę na rzecz pracownika.
Pomocny w tym zakresie może być dorobek orzecznictwa sądowego wypracowany na gruncie art. 445 i art. 448 k.c. Jak z nich wynika, przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia nie ma przeszkód, a wręcz wskazane jest, aby sądy pracy kierowały się zasadami i kryteriami wypracowanymi w judykaturze sądów cywilnych przy określaniu odpowiednich sum tytułem zadośćuczynienia zasądzanych na podstawie przepisów k.c. Taki wniosek wynika z uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego z 29 marca 2007 r. (II PK 228/06).
Zatem o wysokości odszkodowania powinien w zasadzie decydować rozmiar doznanej krzywdy wyrażony stopniem cierpień fizycznych i psychicznych (por. wyrok SN z 30 stycznia 2004 r., I CK 131/03). Ze względu na niewymierny charakter krzywdy, oceniając jej rozmiar, sąd bierze pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym: czas trwania i stopień intensywności cierpień fizycznych i psychicznych, rodzaj naruszonego dobra, nieodwracalność skutków urazu, rodzaj wykonywanej pracy, szanse na przyszłość, wiek poszkodowanego, poczucie nieprzydatności społecznej, bezradność życiową, postawę sprawcy i inne czynniki podobnej natury (por. wyrok SN z 18 kwietnia 2002 r., II CKN 605/00). Wysokość zadośćuczynienia zależeć więc będzie od okoliczności danej sprawy.
Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Kielcach