Jak powiedziała „Rz" posłanka Lidia Staroń (PO), zamysł jest taki, żeby należności państwa od upadłej firmy były spłacane w tej samej kolejności co innych wierzycieli, w szczególności przedsiębiorców.
Nierówni poszkodowani
Zasadą prawa upadłościowego jest, że syndyk spłaca długi dalszej kategorii dopiero po spłacie w całości należności grupy poprzedzającej. Należności podatkowe są w trzeciej grupie (szczegóły w ramce), dopiero więc po ich spłacie dochodzi do wypłat, jeśli starczy pieniędzy, dla zwykłych wierzycieli. Nic dziwnego, że budzi to ich niezadowolenie.
– Skarb Państwa, urzędy skarbowe mają rejestry, systemy informatycznego przekazywania danych, czym nie dysponuje szary przedsiębiorca, nie ma więc racji, by utrzymywać pierwszeństwo dla wierzytelności podatkowych – wskazuje mec. Lech Obara ze Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi. – Zrównanie statusu z przedsiębiorcami zmusiłoby służby finansowe państwa do większej aktywności w tropieniu nadużyć finansowych, bo wciąż ma wiele niedostatków, co pokazuje choćby sprawa Amber Gold.
Zdaniem sędziego Cezarego Zalewskiego z warszawskiego sądu upadłościowego pomysł taki pojawia się co jakiś czas, a zrównanie wierzycieli byłoby sprawiedliwe. Uprzywilejowanie to nie jest wielkie, bo urzędy skarbowe zwykle zabezpieczają się rzeczowo na majątku dłużnika (hipoteki, zastawy), a takie wierzytelności spłacane są z zabezpieczonego majątku w pierwszej kolejności (przed ogólnym podziałem masy). Poza tym fiskus szybko uruchamia egzekucję należności podatkowych.
Dodajmy, że za zrównaniem wierzytelności Skarbu Państwa przemawiają też pojawiające się czasem zarzuty Unii, że państwo w procedurze upadłościowej korzysta z przywilejów.