Jednym z najpoważniejszych problemów firm z branży budowlanej jest terminowe uzyskiwanie należności za wykonane prace. Kłopoty branży trwają już od lat. Tylko ostatnio pojawiły się informacje o kłopotach firm budujących m.in. autostrady. 17 kwietnia Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił upadłość likwidacyjną spółki Dolnośląskie Surowce Skalne.
Spółka Krug złożyła natomiast wniosek o upadłość Hydrobudowy, ale sąd zwrócił wniosek o upadłość likwidacyjną ze względu na uchybienia formalne. W obu przypadkach protestowali podwykonawcy, którzy nie otrzymali zapłaty, co jest nagminną praktyką w branży. Janusz Piechociński, wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury – twierdzi – że nawet duże firmy budowlane mają kłopoty finansowe, a zagrożeni bankructwem są niektórzy wykonawcy.
Z taką opinią zgadza się wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Bohdan Wyżnikiewicz, który zwraca uwagę na to, że nawet duże giełdowe spółki budowlane mają dziś złą passę. Zdaniem ekspertów, kłopoty firm budowlanych wynikają przede wszystkim z ostrej konkurencji oraz rosnących zatorów płatniczych.
Oczywiście całkowite uniknięcie konkurencji i zatorów płatniczych, które prowadzą do problemów finansowych firm, jest nie do uniknięcia. Bardzo często zdarza się jednak, że problemy z nieotrzymywaniem wynagrodzenia prowokują same firmy budowlane, które podpisują niekorzystne dla siebie umowy – generalnie nie chronią one ich interesów finansowych. Dlatego też firmy budowlane, podpisując umowę na roboty budowlane, powinny zwracać szczególną uwagę na to, jakie zasady ustalania wynagrodzenia wybierają i jakie rodzi to konsekwencje praktyczne.
Zapisy muszą być precyzyjne
W umowach o roboty budowlane stosuje się zasadniczo dwa rodzaje wynagrodzenia: wynagrodzenie kosztorysowe zwane często obmiarowym oraz wynagrodzenie ryczałtowe. Występuje także niekiedy wynagrodzenie o mieszanym charakterze, w którym np. ryczałt dotyczy zakresu robót ujętego w umowie podstawowej, natomiast wszelkie roboty dodatkowe rozliczane są kosztorysowo.