Z kilkugodzinnego urlopu nie skorzysta także ten, kto w delegacji służbowej rozpoczął wykonywanie czynności służbowych i spędził w niej część dnia roboczego, a następnie zwrócił się do pracodawcy o udzielenie mu wakacji na pozostałą część dniówki.
Natomiast możliwe jest to u niepełnoetatowca, któremu pozostanie po wybraniu całego urlopu zaledwie kilka godzin, np. trzy, choć dobowy limit pracy tej osoby wynosi osiem. Szef może więc się zgodzić, aby jednego dnia taka osoba np. o trzy godziny później rozpoczęła obowiązki.
Podobnie będzie z debiutantem na rynku pracy i korzystającym np. z 1/12 urlopu po miesiącu zatrudnienia (1,66 dnia). Otrzyma go na jeden pełny dzień pracy (8 godzin) i część następnego dnia (5 godzin i 17 minut).
Podobnie będzie z tym, kto jest zatrudniony w systemie równoważnym i np. jednego dnia jego dniówka obejmuje 12 godzin, a innego 4 godziny. W takiej sytuacji szef z puli urlopu odpisuje za jeden dzień 12 godzin, a za ten kolejny 4. U takich osób dzień wypoczynku nie zawsze odpowiada ośmiu godzinom.
Końcówki do rozliczenia
Czytelniczka pyta, co ma zrobić z pracownikami, którym w ciągu roku kalendarzowego zmienia się wymiar etatu z niepełnego na pełny i wciąż pozostają im kilkugodzinne końcówki urlopowe do rozliczenia. Czy w takiej sytuacji może udzielić im urlopu na kilka godzin?
Oczywiście, ma prawo to zrobić. Jest to nawet konieczność, aby zlikwidować wakacyjne „ogony” i nie wchodzić z nimi w kolejne lata. Jednak – specjaliści przestrzegają – ważna jest przy tym następująca kolejność.