Pracodawca musi udzielić na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym nie więcej niż czterech dni urlopu w każdym roku kalendarzowym (art. 167[sup]2[/sup] [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=B5E347C50E4D2860978BAD3D891C7A48?n=1&id=76037&wid=337521]kodeksu pracy[/link]).
Zgłoszenie w tej sprawie powinno do niego wpłynąć najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu. Czy szefowi wolno odmówić? Na to pytanie twierdząco odpowiedział Sąd Najwyższy.
[srodtytul]Nie dla regeneracji[/srodtytul]
Urlop na żądanie to część urlopu wypoczynkowego, o który pracownik może wystąpić w sytuacjach nadzwyczajnych i nieprzewidywalnych, a które powodują, że nie może świadczyć pracy. I swojego żądania nie musi uzasadniać, bo przepisy tego nie wymagają. Dlatego szef nie zweryfikuje celu tego urlopu.
Ten urlop nie służy odpoczynkowi i regeneracji zatrudnionego, jak urlop wypoczynkowy. W istocie jest zwolnieniem z wykonywania zadań w czasie dogodnym dla pracownika, z powodów, których ten nie mógł wcześniej przewidzieć.