– Sądziłem, że w gospodarce rynkowej kary porządkowe będą reliktem, po który pracodawcy nie będą sięgać. Tymczasem dalej są stosowanie – mówi Witold Polkowski, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Najgłośniejszą ofiarą takiej kary jest szef NFZ, któremu premier odebrał styczniową pensję.
– Trudno mi oceniać obowiązujący system kar, jakie mogą być nałożone na pracownika. Uważam jednak, że [b]przełożony powinien mieć możliwość zastosowania sankcji mniej dotkliwych niż zwolnienie dyscyplinarne. Powinien mieć instrumenty, które pozwolą nagradzać i karać pracowników[/b] – uważa Szymon Wróblewski, ekspert prowadzący szkolenia dla szefów działów kadr.
Żadna instytucja nie rejestruje, ilu rocznie pracowników dostaje takie kary. Sądząc po ilości spraw o uchylenie, nie jest to zjawisko masowe.
W sądzie pracy w Płocku w ubiegłym roku było ich 11, a w Katowicach można je policzyć na palcach jednej ręki.