Żeby jednak nie było żadnych wątpliwości, prawo upadłościowe w art. 6 stanowi, że nie można ogłosić upadłości Skarbu Państwa ani też którejś z jego jednostek organizacyjnych, np. ministerstwa. Ani też jednostek samorządu terytorialnego. Także, co oczywiste, instytucji i osób prawnych utworzonych w drodze ustawy i wykonujących ustawowe zadania, takich jak NBP, GPW, Porty Lotnicze, oraz – co już takiego klarownego uzasadnienia nie ma – publicznych samodzielnych ZOZ, uczelni oraz indywidualnych rolników. Natomiast w imieniu wierzycieli może się zgłosić do MON komornik.
W przeszłości było podobnie. Gdy w 1715 r. markiz De Maillebois, minister finansów Ludwika XIV, poradził królowi wyczerpanej wojnami i niewypłacalnej Francji, by ogłosił bankructwo państwa, król nie posłuchał rady, lecz zdymisjonował ministra.
[ramka] [b]Komentuje Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową[/b]
Z podobną sytuacją mamy do czynienia po raz z pierwszy od dziesięciu lat, od czasów reformy służby zdrowia, gdy długi szpitali rosły lawinowo. Podstawą zaciągania zobowiązań przez ministra jest budżet. Nie wiem, czy obecny brak pieniędzy powstał dlatego, że minister finansów nie przelał wystarczających kwot na konto MON, czy szef MON przekroczył przewidziane w budżecie wydatki, co byłoby przekroczeniem kompetencji. Brakujących pieniędzy MON może szukać w tegorocznym budżecie, pod warunkiem że są, ale wtedy może powstać podobny problem na koniec roku. Dla kontrahentów MON ma to tylko takie (i aż takie) znaczenie, że dostaną pieniądze z opóźnieniem. MON (Skarbowi Państwa) bankructwo nie grozi, ale grozi nadszarpnięcie opinii jako kontrahenta.[/ramka]
Msz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail]